Czarno to widzę. Otóż polskie klęski zawsze polegają na nadmiernym poczuciu wyższości (moje również). A co my mamy? Bramkarzy - zero, to samo obrona i pomoc. Dobry ten Lewandowski w napadzie, ale ktoś musi mu podać (...). Po pierwsze nie ma armat! Poza tym Lewandowska rodzi - a to może nas zdecydowanie rozproszyć! Takimi drobiazgami warto się przejmować. Ważniejsze od eliminacji, przysięgam. A na meczu z tą, no, tą Czarnogórą, świat się nie kończy i nie skończy - pisze dziennikarz.
Myślicie, że redaktor faktycznie wie coś o terminie porodu Ani, czy to tylko spekulacje dotyczące głośnego tematu, którym niewątpliwie jest ciąża trenerki? :)