Okazuje się, że pierwszym recenzentem publikacji był syn Joanny Przetakiewicz – Alex. Historie, które opisała jego mama, poznał jeszcze zanim ujrzały one światło dzienne. Przyglądał się także temu, jak powstawała książka. O tym, jakie odczucia towarzyszyły mu po jej przeczytaniu, opowiedział reporterce Jastrząb Post. Przy okazji zdradził rodzinny sekret – dom Przetakiewicz jest bardzo otwarty na nowych ludzi.
Udało mi się przeczytać ją na etapie, kiedy była tworzona, kiedy historie były wybierane, więc miałam okazję zapoznać się z książką. Zresztą u nas w rodzinie zawsze lubiliśmy i lubimy rozmawiać o kwestiach, które dotyczą ludzi. Zawsze byliśmy bardzo otwartymi osobami. Tutaj jest przykład niesamowitych kobiet. Mamy tu bardzo budujące historie, które pokazują, że nie ma sytuacji bez wyjścia i siła, która płynie z tych kobiet i z trudu wędrówki, który każda z nich musiała przejść jest niesamowitą lekcją płynącą dla nas wszystkich. Wydaje mi się, że dla każdego mężczyzny to jest bardzo ważna lektura, ponieważ pokazuje nam przeciwności losu z którymi kobiety się zmagają. Uważam, że te historie są niesamowicie budujące.
Czy to właśnie Alex był jednym z pierwszych krytyków książki Nie bałam się o tym rozmawiać?
Alex był jedną z pierwszych osób, które czytały książkę. Dlatego, że jest odbiorcą, który będzie czytał tę książkę jako laik. Jako ktoś, dla kogo te historie są zupełną nowością. I pewnie zderzy się z tymi historiami jak z jakąś inną rzeczywistością. Chciałam wiedzieć, czy odbiera to ze smutkiem i przerażeniem, czy z nadzieją – powiedziała w rozmowie z reporterką Jastrząb Post, Joanna Przetakiewicz.
Sięgniecie po książkę Joanny?