Aktorka w rozmowie z naszą reporterką przyznała, że przed wyjściem na premierę nie mogła usiedzieć w miejscu, a ze stresu przed pozowaniem do zdjęć zarwała całą noc. Ostatecznie przygotowania do uroczystego debiutu zajęły jej około czterech godzin:
Przygotowywałam się przede wszystkim tak, że mam wymarzoną suknię od Violi Piekut i bardzo się z tego cieszę. Miałam zrobiony make up, fryzurę, za co bardzo dziękuję, bo też czuję się pewniej, spokojniej. Myślałam, że się nie stresuję, a jednak okazało się, że w nocy co pół godziny się budziłam, nie wiedząc czy już powinnam wstać, czy nie, co się dzieje, czy już jestem na premierze. Dzisiaj rano wstałam, normalnie zakasałam rękawy, posprzątałam w domu, zrobiło się czysto, wywietrzyłam, poczekałam na mój cudowny beauty team, który mnie wyszykował na dzisiejszą premierę, no i jestem.
Co było dla Oli bardziej stresujące, rola w filmie typowanym na świąteczny hit tego roku czy uroczysta premiera w Złotych Tarasach?
Na planie ekipa była bardzo sprzyjająca. Jest oczywiście coś takiego, że pierwszy dzień jest bardzo stresujący. Bo to był pierwszy dzień, kiedy spotkałam się z Mateuszem, byliśmy w Gdańsku, też obce miasto, ja na wyjeździe. Bardzo dużo było też statystów, z 600 osób, i pamiętam, że wtedy się stresowałam. Jednak porównując na szali stresu, to chyba premiera mnie bardziej stresuję.
Dodajmy, że Aleksandra Adamska wyglądała zjawiskowo. Jej stylizacja w niczym nie ustępowała tym, które na co dzień możemy oglądać na czerwonych dywanach w Hollywood.
Cała rozmowa z aktorką poniżej: