Sąsiedzi Agnieszki Kotulanki ujawnili wstrząsające fakty. Co działo się z aktorką tuż przed śmiercią?
Informacja o śmierci Agnieszki Kotulanki sparaliżowała na kilka chwil całą Polskę. Fani z niedowierzaniem przyjęli tragiczną wiadomość, media gorączkowo próbowały dociec co właściwie zaszło, ale niestety, nie był to żaden wyjątkowo mało zabawny żart. Gwiazda Klanu naprawdę odeszła i pozostawiła po sobie wiele złamanych serc. Opłakiwali ją bliscy, opłakiwali znajomi i wielbiciele oraz, jak się okazuje, sąsiedzi. Śmierć Kotulanki była dla nich prawdziwym wstrząsem.
Agnieszka zmarła 20 lutego 2018 roku, a o jej śmierci rodzina poinformowała 24 lutego w nekrologu. Jeszcze parę tygodni wcześniej wydawało się, że jest na dobrej drodze do tego by wyszła na prostą, stanęła na nogi, wróciła do pracy. Mówiono, że pokaże się znów na ekranie, a pomoc zaoferowała jej nawet Ilona Łepkowska, z którą gwiazda pracowała przez lata:
Jak tylko będę miała taką możliwość, spróbuję coś dla niej znaleźć – zadeklarowała w jednym z wywiadów.
Gdy dowiedziała się o śmierci Kotulanki, nie była w stanie jej skomentować. W podobnym szoku byli też sąsiedzi gwiazdy, którzy mieszkali z nią na warszawskim Ursynowie. Według nich Agnieszka była w świetnej formie, wyglądała lepiej, zaczęła o siebie dbać:
Nie mogę w to uwierzyć. Przecież widzieliśmy, że od wakacji wychodzi na prostą. Przed Bożym Narodzeniem mówiła, że znów chce się jej żyć. Chwaliła się, że umyła okna i powiesiła nowe firanki. Cieszyło ją to –czytamy na łamach Faktu.
Niestety, złe rzeczy nie uprzedzają, nim spadną nam na głowy. Wszyscy bez wątpienia tęsknią za Agnieszką.
Lubiliście jej rolę w Klanie?