Agnieszka Gozdyra to ceniona dziennikarka telewizyjna i wieloletnia prowadząca programy publicystyczne. W najnowszym wywiadzie dla serwisu Plejada opowiedziała o kulisach swojej pracy. Znana z bezpośredniego stylu rozmów z politykami prezenterka ujawniła, z jakimi zachowaniami swoich gości musi mierzyć się w studiu. Zwróciła uwagę na to, że choć działa pod wpływem sporych emocji, jej intencje bywają przez rozmówców źle odczytywane, a starcia na wizji potrafią przybierać absurdalny wręcz obrót. Przytoczyła nawet jedną rozmowę z politykiem, który... obraził się na nią za słowa, które opacznie zrozumiał.
Filip Chajzer o odejściu Macieja Dowbora z "DDTVN". "Nie do końca to kupuję"
Polityk obraził się na Agnieszkę Gozdyrę
Dziennikarka Polsatu we wspomnianej rozmowie z Plejadą przywołała sytuację z czasów kampanii prezydenckiej, gdy gościła w studiu ministra Pobożego z Kancelarii Prezydenta, który nie pozwalał nikomu dojść do głosu. Zareagowała wówczas słowami: "Mam tego naprawdę dość. Zacytuję, co mówiła moja babcia: co za dużo, to i świnia nie zje". Polityk zareagował oburzeniem, co Gozdyra podsumowała w wywiadzie:
On się za to na mnie potwornie obraził, bo uznał, że nazwałam go świnią. Jakaś bzdura! Przecież nic takiego z moich ust nie padło. Usłyszał to, co chciał usłyszeć. Widzowie zrozumieli, o co mi chodziło i w komentarzach pisali: "Moja babcia też tak mówiła" albo "Wreszcie powiedziała pani to, co już dawno należało powiedzieć" - zdradziła Gozdyra.
Zobacz też: Wpadka na żywo w Polsat News. Gozdyra nie wytrzymała: "Masz problem z odróżnianiem kolorów"
Agnieszka Gozdyra o zachowaniu polityków poza wizją
W rozmowie z Plejadą prezenterka odniosła się również do tego, czy politycy zachowują się inaczej przed wejściem na antenę, a inaczej w trakcie programu. Przyznała, że niektórzy na początku są mili, a gdy padają niewygodne pytania, stają się opryskliwi, próbując przypisać jej konkretne sympatie partyjne:
Są tacy, którzy najpierw są mili, a potem, gdy czują się niekomfortowo z pytaniami, które im zadaję, stają się opryskliwi i próbują mnie sprowokować, zarzucając mi określone sympatie polityczne i usiłując przypisać mnie do konkretnej partii. To dość prymitywna manipulacja. Ale nauczyłam się ośmieszać to na antenie - dodała dziennikarka.