Zwrot akcji ws. Smaszcz i Kurzajewskiego. Jednak nie spotkali się w sądzie
Konflikt Pauliny Smaszcz i Macieja Kurzajewskiego ciągnie się miesiącami i nic nie wskazuje na to, by miał się szybko zakończyć. Choć oboje mieli ponownie spotkać się w sądzie, do rozprawy ostatecznie nie doszło. Dlaczego?
Środowy poranek miał przynieść kolejny rozdział głośnego sporu między Pauliną Smaszcz a Maciejem Kurzajewskim. Punktualnie o 9:00 byli małżonkowie mieli ponownie stanąć przed sądem, by kontynuować sprawę o naruszenie dóbr osobistych. Tymczasem zamiast emocjonującej rozprawy pojawiła się informacja, która zaskoczyła zarówno media, jak i samych zainteresowanych — posiedzenie zostało odwołane.
Piotr Kędzieski o głośnym wywiadzie ze Smaszcz i Hakielem. Zaprosi Kurzopków? "Możecie spodziewać się zaskoczenia"
Rozwiązanie sporu Smaszcz i Kurzajewskiego odwlecze się w czasie
Przypomnijmy — Maciej Kurzajewski pozwał byłą żonę, zarzucając jej naruszenie dóbr osobistych. W pozwie znalazły się zarzuty dotyczące serii publicznych wypowiedzi Pauliny Smaszcz. Chodzi m.in. o określanie go mianem "złośliwego Pinokia" oraz "obślizgłego szczura". Smaszcz miała również publicznie sugerować rzekomy romans, a także twierdzić, że Kurzajewski zabierał nową partnerkę do miejsc, które wcześniej były ważne dla ich rodziny.
Dziennikarz domaga się przeprosin oraz wpłaty 20 tys. zł na fundację wspierającą kobiety i dzieci. W sierpniu obie strony próbowały mediacji, jednak rozmowy trwały zaledwie kilkanaście minut i nie przyniosły żadnego porozumienia. W tym tygodniu miało odbyć się kolejne posiedzenie, ale ostatecznie zostało odwołane.
Sprawa została zdjęta z wokandy, jednak nie został na ten moment wskazany nowy termin rozprawy - dowiedziała się od Joanny Adamowicz z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga Plejada.
"Fakt" jednak donosi coś zupełnie innego — według ich ustaleń nowa data już istnieje, a powodem odwołania była choroba sędziego.
ZOBACZ TAKŻE: Tylko u nas! Paulina Smaszcz komentuje rozprawę między nią a Anną Muchą. "Nie znam, nie wiem, kto to jest"
Paulina Smaszcz nie żałuje ani jednego zdania
W podcaście "Piekielnie szczere" Smaszcz powiedziała, że nie żałuje żadnej ze swoich publicznych wypowiedzi, bo — jak twierdzi — tylko dzięki medialnej presji "tamta strona zaczęła cokolwiek robić".
Nie żałuję tego szumu, bo to spowodowało, że tamta strona zaczęła cokolwiek robić. Bo to, co oni mają najcenniejszego, to jest wizerunek medialny, bo na nim zarabiają. Gdybym nie uruchomiła tego w mediach, nie wylała tej złości, nie powiedziała, jak było naprawdę i jak jest, to tamta strona by nic nie zrobiła.
ZOBACZ TAKŻE: Paulina Smaszcz znienacka wrzuciła do sieci nowy post. Wymowne słowa w świetle rozprawy