Michała od kilku dni mocno bolał brzuch. Aktor myślał, że są to tylko niestrawności. Jednak pewnej nocy, tuż po spektaklu, bóle ostro się nasiliły, pomimo wcześniej podanego zastrzyku. Żona Michała, Ola, zdecydowała się zabrać go do szpitala:
Spakowała dzieci do samochodu, bo nie mogła ich zostawić samych w domu, i zawiozła Michała do lecznicy przy ulicy Banacha – czytamy w „Dobrym Tygodniu"
Lekarze natychmiast ustalili, że to wyrostek i trzeba go jak najszybciej wyciąć. O życiu aktora decydowały więc godziny. Brawa dla małżonki.