Marcin Najman w ostatnim czasie nie daje o sobie zapomnieć i pozostaje niezwykle aktywny w mediach społecznościowych, chętnie zabierając głos na najróżniejsze tematy. Tym razem słynny wojownik wziął na tapet piłkę nożną, a dokładniej gorącą sytuację z amerykańskich boisk MLS. Uwagę freak fightera przykuło starcie pomiędzy Chicago Fire, w barwach którego występuje Robert Lewandowski, a drużyną Interu Miami. Podczas meczu doszło do fizycznego spięcia i przepychanek między kapitanem reprezentacji Polski a zawodnikami rywali, co wywołało spore poruszenie w sieci i błyskawicznie sprowokowało Najmana do stanowczej reakcji.
WIDEOMarina o przyjaźni z Lewandowskimi i życiu w Barcelonie. "Teraz mam pomoc, dlatego, że jest to już nie do ogarnięcia..."
Marcin Najman stanął w obronie Lewandowskiego
Na swoim profilu na Instagramie Marcin Najman udostępnił krótkie nagranie z murawy, na którym wyraźnie widać, jak Lewandowski jest agresywnie prowokowany i odpychany przez graczy Interu Miami. Tego typu zachowanie wobec najlepszego polskiego napastnika natychmiast obudziło w byłym pięściarzu instynkt zawodnika sportów walki. Oburzony Najman od razu wydał werdykt dotyczący postawy przeciwników, zaczynając swój wpis od gorzkiego, ale dosadnego stwierdzenia: "Nie szanują Roberta". Zamiast jednak apelować do sędziów o surowsze kary, celebryta postanowił doradzić sztabowi szkoleniowemu i samemu piłkarzowi rozwiązanie prosto z oktagonu.
Marcin Najman wziąłby sprawy w swoje ręce
Proponowana przez Najmana "taktyka" jest równie bezkompromisowa co jego dotychczasowa kariera we freak fightach. Wojownik z Częstochowy z rozbrajającą wręcz szczerością napisał, jak on rozwiązałby ten problem. Według celebryty najlepszym lekarstwem na brak szacunku u rywali jest twarde wymierzenie sprawiedliwości na własną rękę – nawet za cenę wyrzucenia z boiska.
Ja na miejscu trenera dałbym Lewemu zielone światło na czerwoną kartkę i by mógł im po listwie wypłacić. Więcej by go nie popychali – napisał Najman.