Agencja Reutera podała informacje o śmierci głównego podejrzanego ws. owego zamachu. Domniemany terrorysta zginął w strzelaninie w Mediolanie około 3 w nocy z czwartku na piątek na północnym wschodzie kraju. Dziennikarze podają, że mężczyzna został zatrzymany do rutynowej kontroli. Gdy funkcjonariusze poprosili go o dokumenty, wyciągnął z torby pistolet i krzyczał "Allahu Akbar". I zaczął strzelać do policjantów i uciekać. Jednak policjanci odpowiedzi mu ogniem i terrorysta zginął na miejscu.
Myślicie, że faktycznie mężczyzna nie żyje?