Jak się okazało, Kurski chciał przekazać tę nagrodę poza sceną, kiedy zakończyła się już oficjalna impreza. Reżyser stwierdził, że jest to co najmniej dziwne.
Jeszcze nie otrzymałem żadnej nagrody i żadnej nagrody nie przyjąłem. Prezes telewizji pan Jacek Kurski chciał mi ją przekazać, ale nie chciał tego zrobić na scenie, tylko po całej ceremonii.Co wydaje mi się dość kłopotliwe i dziwne - skomentował reżyser TOK FM
Gdyby nagroda została wręczona podczas ceremonii, to pan Wojciech z pewnością, by ją przyjął i przekazał na jakąś fundację wołyńską. Jednak w takich okolicznościach, nie chce nawet o tym słyszeć...
Telewizja publiczna jest koproducentem filmu „Wołyń”, a ten film, tak mi się wydaje, jest mostem, który łączy Polaków i Ukraińców. Podoba się i z jednej strony, i z drugiej. Gdybym taką nagrodę otrzymał na scenie, tobym ją przyjął i od razu przekazałbym ją – bo to nagroda finansowa – na jakąś fundację wołyńską.Słyszałem o tym, że mam nagrodę odebrać we wtorek. Nie wiem, ile jest w tym prawdy. Ale ponieważ wszyscy mnie o to pytają, chciałem powiedzieć, że na razie sprawa nagrody jest absolutnie zawieszona - powiedział Smarzowski
Miał rację, że tak postąpił?