Tadla: Rzucałam w rosyjskie dzieci kępami trawy unurzanymi w błocie

Gwiazda solidaryzuje się z Ukrainą.

ObrazekBeata Tadla

Dzisiaj Beata Tadla to poważna dziennikarka "Wiadomości", która żadnego wyzwania nie boi się. Gwiazda ostatnio relacjonowała np. wydarzenia na Ukrainie, gdzie ubrana w kamizelkę kuloodporną ze spokojem opisywała, co wówczas aktualnie działo się na ulicach Kijowa. W ramach solidarności z naszym wschodnim sąsiadem, Tadla zdradziła swoją antypatię dla Rosjan. Okazuje się, że została ona zapoczątkowana w niej jeszcze kiedy była dzieckiem.

W rozmowie z "Vivą" Beata przyznała, że w dzieciństwie wspólnie ze znajomymi nie traktowali rosyjskich kolegów z podwórka życzliwie:

Nie znałam wtedy innej rzeczywistości niż ta z „okupantem”. Ruscy byli wszędzie, mieli swoje szkoły, sklepy, całe osiedla i wielkie przestrzenie zabrane mieszkańcom mojego miasta. Nie kochaliśmy ich. Pamiętam, że mieliśmy nawet swój podwórkowy ruch oporu. Rzucaliśmy w rosyjskie dzieci kępami trawy unurzanymi w błocie albo oblewaliśmy je wodą w poniedziałek wielkanocny, bo szły wtedy do szkoły, a my mieliśmy wolne. Zdarzały mi się też dziwne autodestrukcyjne pomysły. Na przykład zwisałam z dziewiątego piętra, trzymana za nogi przez kuzynkę. A jako sześciolatka zjadłam 60 tabletek przeciwbólowych.

Beata uspokaja też, że zjedzenie 60 pastylek nie było spowodowane chęcią odebrania sobie życia:

Skądże, były po prostu słodkie. Płukanie żołądka uratowało mi życie. Czasem się śmieję, że gdybyśmy żyli w dzisiejszych czasach, przed domem moich rodziców stanęłyby wozy telewizyjne, wypowiadaliby się specjaliści, a tabloidy nie dałyby im żyć. A oni nie mieli z moimi wyskokami nic wspólnego!

Podziwiamy za odwagę. Dobrze, że teraz poglądy dziennikarki uległy zmianie.

Beata Tadla na okładce Vivy
Beata Tadla na okładce Vivy
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY