Kamil Durczok nie żyje
Kamil Durczok został przyjęty do szpitala w poniedziałek o godzinie 13:45. Trafił na oddział Chorób Wewnętrznych, jednak później został przeniesiony na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. W oficjalnym oświadczeniu wydanym przez biuro prasowe placówki poinformowano o przyczynie zgonu:
Dziennikarz przez wiele lat zmagał się z chorobą nowotworową. Mimo to nie poddawał się i walczył do końca. Durczok sprawiał wrażenie silnego, niebojącego się nikogo i niczego. W jednym z wywiadów wyznał, że nie boi się śmierci:
Ostatnie chwile Kamila Durczoka
Jakiś czas później mężczyzna wpadł w nałóg alkoholowy. W 2015 roku Super Express ustalił, że w jego mieszkaniu znaleziono narkotyki. Wkrótce później rozstał się ze stacją TVN, co miało duży wpływ na jego stan psychiczny. Dwa lata temu Kamil wsiadł za kółko i spowodował wypadek. W jego krwi wykryto alkohol oraz silnie uspokajający lek. Za swój czyn trafił do aresztu.
Durczok zmarł w katowickim szpitalu. Personel, mimo prowadzenia prób reanimacji, nie zdołał go uratować. Jak podaje Super Express, osoba z bliskiego otoczenia dziennikarza zdradziła, że nie do końca udało mu się wyleczyć ze swoich uzależnień. Jeszcze przed śmiercią zdarzało się, że pluł krwią:
Pogrzeb Kamila Durczoka odbędzie w Kościele Trójcy Przenajświętszej w Katowicach-Kostuchnie, w tym samym miejscu, w którym został pochowany jego ojciec, Krystian Durczok. Został zaplanowany na 19 listopada na godzinę 9.00.