Projektant jakiś czas temu wyjechał do Brazylii na urlop, zabierając ze sobą sporą część kolekcji oraz dużą przez gotówkę. Jego współpracownicy nie mieli z nim przez dłuższy czas kontaktu. Po odbiór kolejnych ubrań wysyłał osoby trzecie, pomimo, że projekty są własnością spółki i nie miał do tego prawa.
Pewnego dnia Zień pojawił się w butiku po kolejną część kolekcji. Nie pomogły protesty współwłaścicieli, musiała więc interweniować policja:
Doszło do awantury, do butiku na ulicy Mokotowskiej została wezwana policja i prawnicy reprezentujący spółkę - mówi jeden ze świadków w rozmowie z Newsweekiem.
Dziś spółka wydała w tej sprawie długie oświadczenie, nie stawiające Zienia w dobrym świetle:
W imieniu Spółki Zień w związku z informacjami krążącymi w mediach informujemy, iż w marcu Maciej Zień wyjechał na urlop do Brazylii zabierając część kolekcji oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce bez zgody i wiedzy Spółki, pozostawiając Spółkę w bardzo dużym zadłużeniu.Po zakończeniu planowanego urlopu nie pojawił się w siedzibie Spółki, przez długi czas nie kontaktując się ze Spółką i jej pracownikami.W okresie swojej nieobecności Maciej upoważnił osoby niezwiązane formalnie ze Spółką, aby w jego imieniu wyniosły wszystkie projekty Spółki Zień.Dnia 16.06.2015 r. projektant pojawił się w butiku na kilka minut przed zamknięciem i wyniósł towar na szacowaną wartość kilkudziesięciu tysięcy złotych. Podobna próba miała miejsce również dzisiaj, co zakończyło się interwencją policji. Rosnące zadłużenie Spółki zmusiło nas do rozpoczęcia wyprzedaży asortymentu w celu zaspokojenia roszczeń wierzycieli.Pomimo zaistniałych wydarzeń zarówno Spółka Zień jak i butik przy ulicy Mokotowskiej 57 dokładają wszelkich starań, aby sytuacja ta została rozwiązana polubownie
Czy Maciej odniesie się do takich zarzutów?