Filip Bobek zdradził, jak to jest naprawdę. Paulina Chruściel i jej kolega z planu to profesjonaliści, więc do pocałunków przed kamerami podchodzą z powagą.
To w naszej pracy dość niewygodne momenty. Markujemy, że się całujemy na próbie. A potem, jak jest ''kamera, akcja'' to trzeba iść na całość. Między aktorami są ustalenia, na ile można sobie pozwolić. To są średnio zgrabne momenty. Trzeba sobie obgadać scenę technicznie. Nie mieliśmy z tym problemu. Myślę, że bardzo dobrze nam poszło.