Dziennikarka zdradziła, jak zapamiętała ten pechowy dzień:
Sześć lat temu – niebieska koszula na wieszaku, krawat i wypastowane buty. Rano – okruchy w kuchni, filiżanka z niedopitą kawą i SMS „Orzeł startuje”. Nie było drugiego. Nie będzie
W komentarzach pod wpisem, Joanna Racewicz zdradziła, jak jej ośmioletni syn, Igor Janeczko, przeżył 6. rocznicę katastrofy:
Igor dziś przy zapalaniu Tacie światełka:- "Mamiś, masz telefon do Taty? - Mam wciąż Jego numer. - Działa? - Nie, kochanie, milczy - Szkoda, bo gdyby działał to bym poprosił, żeby to był zły sen".Tak. Też bym o to poprosiła
Dziennikarka jest dla swojego syna dużym oparciem. Jesteśmy pewni, że on też daje jej dużo siły. Każdego dnia pokazują, że miłość zwycięża i właśnie ogromu tej miłości im życzymy.