Hakerzy ujawnili informacje o sportowcach ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Czech, Danii, Polski, Rumuni i Rosji. Z teczki Polki wynika, że brała zakazany środek. Zawodniczka sama wyjaśniła o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego musiała przyjmować ten lek.
Sytuacja, którą opisuje dokument z moim nazwiskiem, miała miejsce w 2014 r. Na jednym z treningów dostałam piłką w oko i myślałam, że mi ono wypłynęło. Okazało się, że miałam wylew wewnętrzny, nic nie widziałam i prawie tydzień leżałam w szpitalu. Lekarze podali mi w kroplówce lek, który nazywa się mannitol. To środek obniżający ciśnienie śródczaszkowe i śródgałkowe. Dzięki temu mogłam odzyskać wzrok i powstrzymać, a potem wyleczyć wylew z oka. Cała sytuacja została zgłoszona do związku, ale przede wszystkim do Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) i dokument, który opublikowali hakerzy, jest właśnie tego potwierdzeniem. Nigdy nie brałam żadnych innych środków. - powiedziała Natalia
Zdaniem specjalistów włamanie cyberprzestępców to odwet za ściganie i karanie rosyjskich sportowców za doping.