Rafał Jonkisz nie jest przyzwyczajony jeszcze do życia na tak wysokich obrotach. Podkreśla, że cały czas czuje się skromnym chłopakiem z Rzeszowa i stara się nie zwariować. Warszawskie życie na ściankach nie jest w stanie pochłonąć jego wrażliwości, co udowodnił dzisiaj. Mister Polski na swoim Facebooku podzielił się historią o tym, jak wzruszył go dziś los żebrzącej kobiety:
Dzisiaj jak wyszedłem z tramwaju koło dworca centralnego i przechodziłem przejściem podziemnym, moją uwagę zwróciła kobieta, która klęczała i trzymała kartkę. Jakoś tak odruchowo zatrzymałem się na chwilę, aby przeczytać co ma na niej napisane. I wiecie co, nie będę przytaczał teraz tej treści, ale tak bardzo chwyciło mnie to za serce, że do tej pory nie mogę przestać o tym myśleć i trudno było mi się skupić na treningu. Do tego wszystkiego takie smutne oczy. To nie mogło być udawane. Ta kobieta nie chciała pieniędzy, ale.... jedzenia. W podziemiach był sklep spożywczy. Poszedłem i kupiłem za wszystko co miałem w portfelu, podstawowe produkty i dałem jej reklamówkę... Podziękowała i powiedziała mi coś, co mnie skłoniło do refleksji, sprowadziło do parteru i zostało w głowie.
Stwierdził, że jeszcze bardziej musi doceniać to co ma od losu.
To jest wszystko absurdalne - jadę na jakiś event metrem lub tramwajem, odpicowany i zrobiony, wchodzę na tą ściankę - wszyscy robią mi zdjęcia, udzielam wywiadów, a jak zgasną flesze wracam nocnym autobusem do domu. Kładę się do łóżka i mam zrytą głowę. Na szczęście szybko zasypiam i rano budzę się z nową energią do działania.
Rafał Jonkisz na pokrycie swoich słów poinformował, że bierze dzisiaj udział w Charytatywnej Aukcji Kawalerów, z której dochód przeznaczony zostanie na fundację Black Butterflies Evy Minge, która wspiera osoby dotknięte chorobą nowotworową.
Tyle dobrego w jeden dzień! Gratulujemy.