Pytanie na śniadanie. Prowadzący żartują z depresji
Problem depresji dotyczy wielu Polaków, w tym także osób znanych. Dzięki temu, że o chorobie XXI wieku mówi się o coraz częściej, społeczeństwo jest coraz bardziej świadome i z uwagą wyłapuje wszelkie absurdy z nią związane. Ostatnim przykładem jest fala krytyki, jaka spłynęła na Angorę, kiedy to na jej łamach opublikowano banalne rady dla chorych. W konsekwencji tygodnik opublikował przeprosiny w swoich mediach społecznościowych, twierdząc, że "pomylił depresję z chandrą".
Niestety ostatnia sprawa nie nauczyła zbyt wiele przedstawicieli mediów, o czym można było przekonać się, oglądając Pytanie na śniadanie. Najlepszym dowodem na to jest wczorajszy odcinek programu. W trakcie materiału zatytułowanego Wzrasta sprzedaż antydepresantów Ida i Łukasz usiłowali nawiązać połączenie poprzez komunikator internetowy ze specjalistą w dziedzinie psychiatrii. Niestety natrafili na problemy techniczne, z których prowadzący zażartował, ujawniając swój stosunek do choroby:
Jakby tego było mało, dodał po chwili:
Mimo tego, że profesor cały czas starała się podkreślić wagę tego problemu, to jednak nie zmieniło to podejścia dziennikarza do tematu. Na domiar złego dołączyła do niego również Ida.
W momencie, gdy przytoczono statystyki mówiące, jaką kwotę Polacy wydali na leki antydepresyjne, posypały się kolejne żenujące żarty.
Zaraz po tych słowach, pośpieszył z udzielaniem rad widzom:
W tym wszystkim wtórowała mu Nowakowska
Poziom rozmowy, jaki miał miejsce na antenie programu, mógł z pewnością zażenować niejednego widza. Redakcja portalu Plotek poprosiła o komentarz przedstawiciela TVP, jednak do tej pory nie otrzymała odpowiedzi.