Pogrzeb Łukasza Litewki. Część żałobników krytykuje organizację pożegnania
W środę, 29 kwietnia, w Sosnowcu odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe Łukasza Litewki. Msza żałobna, której przewodniczył biskup sosnowiecki Artur Ważny, zgromadziła w kościele pw. św. Joachima tłumy mieszkańców i współpracowników pragnących pożegnać polityka. Część osób została na zewnątrz i śledziła mszę na telebimach. W tłumie pojawiły się głosy na temat tego, jak powinno wyglądać pożegnanie.
W środę, 29 kwietnia, w kościele pw. św. Joachima w Sosnowcu odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe Łukasza Litewki. 36-letni poseł zginął 23 kwietnia w wypadku drogowym, po potrąceniu przez samochód podczas jazdy na rowerze. W ceremonii wzięli udział m.in. prezydent Karol Nawrocki oraz premier Donald Tusk. Po nabożeństwie kondukt żałobny przeszedł na Cmentarz Parafialny przy ul. Zuzanny. W uroczystości pogrzebowej wzięli udział nie tylko politycy i najbliżsi, ale też setki osób, które doceniały jego pracę. Dziennikarze "Faktu" porozmawiali z częścią z żałobników. Pojawiły się głosy krytykujące organizatorów.
Pogrzeb Łukasza Litewki. Tak wyglądały pierwsze chwile uroczystości
Niektórzy żałobnicy krytykują organizację pogrzebu Łukasza Litewki
Na terenie kościoła, w którym odbyła się msza za Łukasza Litewkę, ustawiono telebimy. Te transmitowały wydarzenie ze środka. Osoby, z którymi rozmawiała reporterka "Faktu", wspominały, że spodziewały się takiej sytuacji, ale jednak liczyły na wejście do świątyni. Część z wypowiadających się wyznała, że zmarły z pewnością wolałby, aby wszyscy obecni mogli wejść do środka i uczestniczyć w mszy. Z drugiej jednak strony są oni zadowoleni, że ceremonia miała charakter państwowy, bowiem dzięki temu poseł Litewka został pożegnany z honorami.
Za to, co zrobił i za to, kim był, to najbardziej mu się należą [honory - przyp. red.], bo naprawdę był bardzo wartościowym człowiekiem. Ale pewnie wolałby, żeby ludzie mogli wejść do kościoła. Tak myślę - powiedział jeden z rozmówców.