Rzeczywiście gdzieś bardzo mocno wewnętrznie przeżyłem śmierć Ani, to była tak cudowna, pozytywna osoba... - powiedział.
Małaszyński wyznał, że prywatnie przyjaźnił się z Anią i mieli bardzo dobry kontakt.
Jeżeli poznałaś Anię Przybylską i rozmawiałaś z nią 15, 20, 30 minut, to nie chciałaś, by odchodziła. Zawsze chciałaś, żeby była blisko ciebie, miała fantastyczne poczucie humoru. Myśmy się bardzo szybko zaprzyjaźnili, złapaliśmy bardzo dobry kontakt - dodał.
Aktor nie może uwierzyć, że los tak ją potraktował. Często wraca myślami i do ich wspólnych chwil i pracy na planie ich wspólnego filmu - "Sęp".
I rzeczywiście to jest... Życie jest nie fair absolutnie w tym przypadku. Ciężko mi jest o tym mówić, dlatego że bardzo gdzieś to wewnętrznie, prywatnie przeżyłem i bardzo często o Ani myślę patrząc na moje dzieci. Nie wiem dlaczego. Była taką fenomenalną iskierką, takich osób na swojej drodze spotyka się bardzo bardzo rzadko - tak pozytywnie nastawiona do życia i tak kochała swoje dzieci, całą rodzinę. To była osoba, która uwielbiała życie, uwielbiała uśmiech i wszystko widziała tylko w pozytywnych kolorach - wyznał ze smutkiem w głosie.
Po śmierci Przybylskiej ich wspólnymi dziećmi opiekuje się Jarosław Bieniuk. Na szczęście bardzo dobrze sobie radzi.