Paulina Młynarska wyznała na łamach portalu Onet.pl, że była molestowana seksualnie w pracy. Doświadczyła także mobbingu. Publikacja magazynu Wprost spowodowała, że wiele osób z pierwszych stron gazet ośmiela się mówić otwarcie o tym, co przydarzyło im się w miejscu pracy.
Paulina także zdecydowała się na ujawnienie tego, co ją spotkało.
Molestowanie i mobbing interesują mnie osobiście, ponieważ ich doświadczyłam. Trzy razy odchodziłam, z trzaśnięciem drzwiami, z roboty w mediach, ponieważ ktoś mocniejszy ode mnie zatruwał mi życie i nadużywał pozycji. Raz był to facet – prezes, który pozwalał sobie na chamskie, seksistowskie teksty w stosunku do mnie - napisała Paulina w portalu onet.pl
Dlaczego zatem nie podała sprawy do sądu? Z tych samych powodów, dla których nie robią tego inne kobiety - bała się utraty pracy, bo była samotną matką z dzieckiem.
Jasne, mogłam iść do sądu. Jasne, że może bym nawet wygrała. Jasne, jasne, jasne… Ciekawe gdzie bym potem znalazła robotę w swoim zawodzie? Sorry, taki mamy klimat, że będąc samotną matką, z dzieckiem na utrzymaniu, nie bardzo mogłam sobie pozwolić na luksus dochodzenia swoich praw w sądzie i przypięcia sobie etykietki pieniaczki, która „się procesuje”. I, bagatelka, niby za co miałabym to robić? Z czego żyć? Płacić ZUS i rachunki? Ratowałam się, odchodząc, czy raczej schodząc silniejszym od siebie z oczu i z linii strzału - napisała Paulina.
Coraz więcej kobiet narzeka na to, że są w pracy dla szefów tylko obiektem seksualnym. Coraz więcej firm powołuje specjalne komórki, gdzie mogą się zgłosić molestowane i mobbingowane kobiety. Nie tylko przez mężczyzn, ale także przez kobiety-szefów.