Daniel Martyniuk miał pracować na planie "Naszych w mundurach" razem z dziewięcioma innymi uczestnikami, jednak jego udział w nagraniach zakończył się bardzo szybko. W rozmowie z Kozaczkiem inni uczestnicy opisali, co reprezentował sobą syn gwiazdora disco polo.
ZOBACZ TEŻ: Daniel Martyniuk zaczął nadawać w nocy. Seria obelg w stronę żony: "To jest STAŁY motyw"
WIDEOJoanna Jarmołowicz po raz pierwszy o swoim uzależnieniu. "Wiedziałam, że jak nie poproszę o pomoc to umrę"
Daniel Martyniuk oczami kolegów z planu
Maciej Pela opowiadał, że na starcie cała grupa funkcjonowała jako jedna ekipa, a Martyniuk miał przedstawiać udział w programie jako szansę na zmianę.
Na pierwszym spotkaniu sprawił wrażenie gościa, który chce coś ze swoim życiem zrobić. (…) Powiedział, że faktycznie on chce wprowadzić w swoim życiu zmiany i ma nadzieję, że ten program będzie takim motorem do tych zmian. No i my mu uwierzyliśmy - powiedział.
W pierwszych dniach Martyniuk miał być otwarty i rozmowny. Wspominano też o muzyce: miał grać i śpiewać dla innych. Jakub Rzeźniczak przyznał, że wcześniejszy obraz Martyniuka kojarzył mu się głównie z tym, co widział w mediach, ale bezpośredni kontakt zmienił jego ocenę.
Przez te trzy dni, które spędziliśmy razem, zmieniłem zdanie totalnie, bo okazał się bardzo fajnym, sympatycznym chłopakiem, bardzo inteligentnym, uzdolnionym muzykalnie, bo nam też śpiewał na tej swojej gitarze - przekazał.
Podobnie wypowiedział się Robert Karaś:
To jest koleś bardzo inteligentny, który ma wiedzę taką ogólną, bardzo szeroką, dobrze się z nim gada, dobrym jest słuchaczem, rozmówcą.
Koledzy z planu chcieli wesprzeć Daniela Martyniuka
Wojtek Gola zestawiał to, co widział na planie, z tym, co później docierało do niego z publikacji medialnych.
Na żywo, słuchaj, to jest inny gość. (…) Gra sobie na ukulele i ładnie śpiewa, i jest mega miły, mega wychowany i dobry, a z drugiej strony widzisz jakieś szalone artykuły i totalny masz dysonans - ocenił.
Po pierwszej części nagrań uczestnicy mieli utrzymywać kontakt m.in. przez wspólną grupę na WhatsAppie. W tym czasie w mediach społecznościowych Daniela Martyniuka znów pojawiały się materiały, które zwróciły uwagę kolegów z programu. Rzeźniczak przekazał, że będąc na Malcie zadzwonił do Martyniuka i namawiał go, aby usunął publikowane treści i się uspokoił. Według jego relacji początkowo miało to przynieść efekt, ale sytuacja później się nie zatrzymała. Gdy ruszyła kolejna część zdjęć do "Naszych w mundurach", Martyniuka na planie już nie było.
Maciej Pela mówił, że grupa była gotowa wspierać Martyniuka w trakcie programu.
Gdyby był tutaj, też byśmy dołożyli wszelkich starań, żeby mu pomóc, żeby po tych kilku dniach spędzonych tutaj wyszedł z jakąkolwiek refleksją - dodał.
ZOBACZ TEŻ: "Fikaliście za ostro". Daniel Martyniuk znów się odpalił. Żąda pieniędzy. "100 koła na konto"