Cenię za to, że jest jedyną na polskim firmamencie gwiazd celebrytką o takiej pozycji i "zasięgu" w mediach, także tych plotkarskich, która poza lansowaniem samej siebie chce też powalczyć o ważne i ważkie sprawy - napisała dziennikarka
Paulina Młynarska ceni u Anny ostry język i umiejętność celnej riposty oraz przedsiębiorczość, a także samodzielność.
Potrafi się zaangażować, napyskować, nawrzucać, a potem zarzucić bujną grzywą i ruszyć ku swoim sprawom na niebotycznie drogich i równie wysokich szpilach. Dodajmy, że sama na nie zarabia. Jest inteligentna, sprytna, bardzo ładna i potrafi się sprzedać. Świetnie! Bo dzięki temu Mucha trafia na łamy, okładki, do reklam i brukowców, a stamtąd do głów zwykłych kobiet, które prędzej posłuchają Muchy niż jajogłowych mądrali z uniwersytetów - napisała dziennikarka
Po tym jak Anna Mucha wyjawiła publicznie, że była molestowana seksualnie w dzieciństwie przez korepetytora, część społeczeństwa nie uwierzyła aktorce. Przypomnijmy: Anna Mucha zdradziła szczegóły molestowania. Paulina postanowiła na łamach czasopisma skrytykować niedowiarków oraz hejterów Anny Muchy. Nie zostawiła na nich suchej nitki.
Gdyby potraktować ten cały hejt poważnie, wyszłoby na to, że osoba, która powiedziała publicznie, że jako małe dziecko była ofiarą PRZESTĘPSTWA (bo molestowanie jest przestępstwem!), powinna zostać publicznie zlinczowana. A za co? A za to, że jest ładna, zdrowa, szczęśliwa, bogata, ma piękne dzieci i fajnego faceta. A przecież jako ofiara powinna być wrakiem, alkoholiczką, narkomanką bez grosza, bez faceta (kto by taką zechciał?) i mieć dzieci oddane do bidula. Jak ona śmie mówić, że była OFIARĄ! Lansiara jedna! Na pewno to zmyśliła! Chyba wszyscy się zgodzą, że dzięki sławnym ludziom nagłośniono, odczarowano i rozpropagowano wiele niebywale trudnych problemów. - napisała Paulina Młynarska
Dziennikarka tak puentuje felieton.
Mam też nadzieję, że inne celebrytki dostrzegą "efekt Muchy" i zaczną bardziej odważnie wykorzystywać swoje wpływy, by zwracać uwagę na ważne sprawy - napisała dziennikarka
W pełni możemy się podpisać pod tym apelem.