George szalał za G. Kochał to. Na 100 procent zażył G w dniu swojej śmierci - powiedział Stag
Escort boy ujawnił też pikantne kulisy z intymnego życia muzyka:
Był niesamowicie aktywny seksualnie, a w jego głowie narkotyki równały się seks, a seks równał się narkotyki. Uważam, że nie przestał aż do śmierci. Widziałem jak tracił przytomność wiele, wiele razy. Wymiotował u mnie w łazience i musiałem pozbywać się go z domu. Przez ostatnie dziewięć lat zadzwonił do mnie może 400, 500 razy. Nigdy mu nie odmawiałem. Czasami dzwonił dwa razy w tygodniu, czasami nie odzywał się przez kilka tygodni w związku z pracą (tłum. Jastrząb Post)
Panowie podobno poznali się poprzez magazyn gejowski i, jeśli wierzyć Stagowi, nigdy nie uprawiali seksu bez narkotyków. Podobno diler nie chciał żeby George zwrócił się w tej sprawie do kogoś innego, komu nie ufał i dlatego dostarczał mu Liquid G kiedy tylko artysta miał ochotę.
Biedny George. Tęsknimy za nim strasznie. Nie bawcie się w narkotyki kochani :(