Szukaj

Ilona Felicjańska z mężem na romantycznym spacerze. Para przeżywa drugą młodość

Ostatnie zdjęcia są dowodem na to, że kryzys w małżeństwie Ilony Felicjańskiej i jej męża został zażegnany. Wspólny trening, namiętne pocałunki i głębokie spojrzenia w oczy – tak na nowo przeżywają swój miesiąc miodowy.
Ilona Felicjańska

Ilona Felicjańska

Ilona Felicjańska przez długi czas borykała się z przeciwnościami losu. Zła passa w życiu modelki zaczęła się w 2010 roku, gdy będąc pod wpływem alkoholu, spowodowała wypadek samochodowy. Po tym wydarzeniu postanowiła zmienić swoje życie. Poszła na odwyk i rozpoczęła walkę z uzależnieniem. Gdy na jej drodze pojawił się Paul Montana, wszystkie plany spełzły na niczym. Była miss ponownie wpadła w szpony nałogu.

Ilona Felicjańska w szpitalu psychiatrycznym

Związek Ilony i Paula nie był usłany różami. W ich relacji aż roiło się od skandali: oskarżenia o naruszenie nietykalności cielesnej, zdrady i kłopoty z prawem na pewno nie pomagały wyjść byłej modelce na prostą. W 2018 roku na Facebooku dodała post, który sugerował, że jest bita i przetrzymywana wbrew woli we własnym domu.

Wszystkie wydarzenia spowodowały, że Ilona przestała sobie radzić, a samotna walka z nałogiem przerosła jej możliwości. Celebrytka zdecydowała się skorzystać z pomocy specjalistów. W tym celu niezbędna była hospitalizacja na oddziale psychiatrycznym. Gwiazda w social mediach dodała post, w którym szczegółowo wyjaśniła, przez co obecnie przechodzi.

Leżę na oddziale szpitala psychiatrycznego. Tak, psychiatrycznego.. Patrzę na nieszczęśliwych, smutnych i zagubionych ludzi. Krzyczących z żalu i bezsilności. Patrzę, słucham i płacze. Tylko tyle mogę.Pare słów. Kilka przytuleń. Czy to da im nadzieje? Nie wiem. Wiem ze da mi! Bo ja? Ja jestem tylko uzależniona od alkoholu, miałam nawrót, szukałam pomocy a w dobie obecnej kwarantanny mogłam przyjechać tylko tutaj. Nie wahałam się bo już wiem jak ważne jest ratować siebie! Nie cały świat – siebie.

View this post on Instagram

Leżę na oddziale szpitala psychiatrycznego. Tak, psychiatrycznego.. Patrzę na nieszczęśliwych, smutnych i zagubionych ludzi. Krzyczących z żalu i bezsilności. Patrzę, słucham i płacze. Tylko tyle mogę. Pare słów. Kilka przytuleń. Czy to da im nadzieje? Nie wiem. Wiem ze da mi! Bo ja? Ja jestem tylko uzależniona od alkoholu, miałam nawrót, szukałam pomocy a w dobie obecnej kwarantanny mogłam przyjechać tylko tutaj. Nie wahałam się bo już wiem jak ważne jest ratować siebie! Nie cały świat – siebie. Bo cały świat zaczyna się ode mnie. Czy żałuje? Nie! Bo teraz jeszcze bardziej zrozumiałam jaką jestem szczęściarą. Jak wiele dostałam od Boga? Siły wyższej? Nie ma znaczenia jak to nazwać. Czym jest. A nawet czy jest. Wiem ze jestem ja. JA JESTEM. I Ty też jesteś… kim jesteś? Jak bardzo zagubilismy sie w tym świecie, pogoni, wyścigu na „szczyt”, konsumpcji, nowych urządzeń, telefonów, samochodów i coraz większych domów w których tak trudno się spotkać.. Porozmawiać. A nawet przywitać czy spojrzeć na siebie z miłością. Zapytać co u Ciebie? Zjeść wspólny posiłek bo nie ma czasu? Czego nie ma? Czas jest i tylko od Ciebie zależy co z nim zrobisz. Komu lub czemu go poświęcisz. Mijamy się na ulicach nie poznając, nie uśmiechając do siebie, nie zamieniając choćby kilku słów, a może one są dla kogoś tak ważne w tym momencie? Zapomnieliśmy o współczuciu, empatii, wsparciu, bezinteresownej pomocy – bo mi tez brakuje! Czego? Brakuje nam miłości. Nie, nie chwilowych spotkań, pójścia do łóżka, pomieszkania ze sobą przez chwile a nawet co gorsza przez lata. I mijania we wspólnym domu. Bez rozmów. Bez emocji. Bo tak wyszło, wygodnie, bo kredyt. Jak bardzo zapomnieliśmy czym naprawdę jest MIŁOŚĆ. I po co ona jest. Żeby wymagać? Żeby dostać? Żeby oczekiwać? Albo żeby dawać z siebie więcej i więcej aż staniemy się cieniem własnego siebie? A może miłość to chęć zrozumienia? Wysłuchania? Może miłość to nareszcie potrzeba zrzucenia z siebie całej tej zbroi i masek jakie ponakładaliśmy na siebie bo nam się wydawało, ze tak należy? Żeby nie odstawać, nie być gorszym, innym? A czy inny to gorszy? Kto nam to wmówił??? Cd w komentarzu…

A post shared by Ilona (Felicjańska) Montana (@ilonamontana) on

Ilona Felicjańska na romantycznych zdjęciach z mężem

Zdaje się, że po tych wszystkich traumatycznych wydarzeniach nie ma już śladu, a małżeństwo Montanów naprawiło swoją relację. Para przeżywa spóźniony miesiąc miodowy. Swojego wielkiego szczęścia nie zamierzają ukrywać przed światem. Celebrytka wraz z mężem zostali sfotografowani na okazywaniu sobie czułości. Wspólny trening przerodził się w romantyczny spacer.

Jestem typem sportowym, rzadko ćwiczącym. Największym wyzwaniem sportowym był udział w programie „Celebrity Splash”, gdzie udało mi się skoczyć z dziesięciu metrów na główkę do wody. Dla Paula sport jest ważna częścią życia, zresztą ma certyfikat dietetyka i trenera. Nie znosiłam biegać, ale przy Paulu wszystko się zmieniło i polubiłam nasze wspólne bieganie. Trzy razy w tygodniu pokonuję dystans trzech kilometrów, Paul trenuje znacznie bardziej intensywnie – przyznała Ilona.

Patrząc na zdjęcia widać, że nieporozumienia zostały już zażegnane, a sport stał się najlepszym lekarstwem na całe zło.


Ilona Felicjańska i Paul Montana

Ilona Felicjańska i Paul Montana

Ilona Felicjańska i Paul Montana

Ilona Felicjańska i Paul Montana

Ilona Felicjańska i Paul Montana

Ilona Felicjańska i Paul Montana

Dodaj komentarz

Zobacz również

Może Cię zainteresować

Najczęściej czytane dziś

×