Niebezpieczne chwile podczas akcji Łatwoganga. Musiał przerwać jazdę. "Bo będą wypadki"
Akcja Łatwoganga mająca na celu pomóc 8‑letniemu Maksowi już na pierwszych etapach miała kilka komplikacji. Entuzjazm widzów bywa tak duży, że niektórzy — chcąc dobrze — zaczynają utrudniać mu jazdę i stwarzają niebezpieczne sytuacje na trasie. W pewnym momencie streamer prawie się... przewrócił. To dopiero początek, a emocji i wyzwań jest już więcej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Łatwogang ruszył w nową, ekstremalną akcję charytatywną: jedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska, żeby zebrać 12 mln zł na leczenie 8‑letniego Maksa Tockiego, chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Cała trasa jest transmitowana na żywo, a influencer zapowiedział, że jeśli uda się zebrać całą kwotę przed metą, po krótkim śnie wróci rowerem z Gdańska do Zakopanego. Już pierwsze godziny streamu przyniosły ogromne emocje — i kilka naprawdę groźnych sytuacji.
Pazura obcięła włosy u Łatwoganga. Fani są zachwyceni
Łatwogang ma problemy z tłumem rowerzystów
Podczas przejazdu przez gminę Dobryszyce doszło do bardzo niebezpiecznego incydentu. Wokół Łatwoganga zaczęła gromadzić się coraz większa grupa fanów na rowerach, a w pewnym momencie jechało za nim aż kilkanaście osób. W pewnej chwili jeden z młodych rowerzystów wykonał nagły manewr i zahamował tuż przed influencerem. Łatwogang musiał zeskoczyć z rowera.
Za dużo nas jest na drodze. Słuchajcie, prośba, bo będą wypadki. Zostawmy ze trzy, cztery osoby, bo będzie wypadek. Jest nas za dużo. Musimy być we dwie, trzy, cztery osoby, bo to jest niebezpieczne — mówił po całej sytuacji.
ZOBACZ TAKŻE: Łatwogang uzbierał już 7 MILIONÓW ZŁ. Zawrotne tempo
Łatwogang spotyka motocyklistów robiących dym
W innym momencie trasy Łatwogang natknął się na grupę motocyklistów, którzy postanowili "przywitać" go w swoim stylu. Zaczęli palić gumę, tworząc gęsty dym tuż obok jadącego influencera. Choć miało to być widowiskowe powitanie, sytuacja była potencjalnie niebezpieczna — ograniczona widoczność i nagłe manewry motocykli mogły doprowadzić do kolejnego wypadku.
W nocy z 22 na 23 maja Łatwogang musiał natomiast nagle przerwać jazdę i zatrzymać się na stacji benzynowej w Wolbromiu, bo zaczął czuć się naprawdę źle. Na streamie mówił, że ma niepokojące objawy — wspominał o białym stolcu i epizodach bezdechu.
Ekipa influencera zaczęła sprawdzać, gdzie znajduje się najbliższy SOR. Przez ponad godzinę zastanawiali się, czy nie trzeba natychmiast jechać do lekarza, ale po odpoczynku i obserwacji stanu zdrowia zapadła decyzja, że wyprawa będzie kontynuowana.