Sylwia Madeńska zgłosiła Mikołaja Jędruszczaka na policję. Po tym, co zrobił, nie chce go znać

Sylwia Madeńska zgłosiła Mikołaja Jędruszczaka na policję

Sylwia Madeńska zgłosiła Mikołaja Jędruszczaka na policję

Sylwia Madeńska jest załamana. Oskarża byłego partnera o to, że przywłaszczył sobie jej ukochanego psa. W długim oświadczeniu opisała całą sytuację. Czy uda im się pokojowo rozwiązać konflikt?

Sylwia Madeńska stała się popularna dzięki udziałowi w programie Love Island. Wystąpiła w pierwszej edycji formatu, w którym poznała Mikołaja Jędruszczaka. Zakochani dotarli do finału. Zdobyli nie tylko główną wygraną, ale i prawdziwe uczucie. Po zakończeniu randkowego show dalej pielęgnowali swój związek, o którym chętnie opowiadali w social mediach. Na ich profilach na Instagramie regularnie pojawiały się wspólne zdjęcia, na których widać było, że są bardzo szczęśliwi. Wystąpili wspólnie w Tańcu z Gwiazdami, jednak w trakcie nagrań rozstali się. Mimo to do końca zachowali profesjonalizm i nie zrezygnowali z walki o Kryształową Kulę.

Po kilku tygodniach okazało się, że dali sobie drugą szansę. Początkowe pogłoski o tym, że zaczęli się ponownie spotykać i wybrali na wspólne wakacje, w krótkim czasie okazały się prawdą, choć początkowo mężczyzna wszystkiemu zaprzeczał. Sylwia w rozmowie z Plejadą nie ukrywała, że nie rozumie jego zachowania.

Nie wiem, dlaczego Mikołaj powiedział, że to przypadek. Nie rozumiem tego. Może miał jakieś swoje pobudki. Może chciał, żeby się media od nas odczepiły. Ja jednak tego nie rozumiem, chcę to sprostować. Kłamstwa w wywiadach są nie na miejscu. Traci się wiarygodność. Nie wstydzę się, że wyjechaliśmy na wspólne wakacje. A Mikołaj? Wydaje mi się, że znowu działał pod wpływem emocji – powiedziała.

Sylwia Madeńska zgłosiła Mikołaja Jędruszczaka na policję. Dlaczego?

Madeńska przez ostatnie miesiące skupiała się wyłącznie na realizacji celów zawodowych i nie opowiadała o tym, jak wygląda jej życie uczuciowe. W sobotnie popołudnie postanowiła zrobić wyjątek i opublikowała w sieci oświadczenie, w którym zdradziła, że były partner przywłaszczył sobie jej psa. Przy okazji wyjawiła, dlaczego rozstali się po raz drugi.

Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę mówić o moim życiu prywatnym publicznie, jednak sytuacja, która miała miejsce dwa tygodnie temu i która trwa do dzis mnie do tego zmusiła.

Oreo została mi odebrana przez mojego byłego partnera, Mikołaja. Od lutego tego roku spotykaliśmy się ponownie, myślałam, że uda nam się sobie zaufać, jednak tak się nie stało, dlatego sześć tygodni temu zdecydowałam o rozstaniu i całkowitym zerwaniu kontaktów między nami.

Dwa tygodnie temu mężczyzna pojawił się pod jej domem i po krótkiej rozmowie zapytał, czy ona nie udostępniłaby mu psa na noc. Wiedząc, że Oreo miała na niego dobry wpływ i wielokrotnie pomagała mu podnieść się z życiowego dołka, zgodziła się, nie wiedząc, co tak naprawdę planuje Mikołaj.

Dwa tygodnie temu Mikołaj pojawił się pod moim domem, dopytując, czy kogoś mam i płacząc, poprosił o to, abym udostępniła mu psa na noc. Działo się tak kiedyś kilkukrotnie, gdy miał gorszy okres w swoim życiu i nie chciał przyjąć mojej pomocy, to Oreo dawała mu ukojenie, dlatego nic nie wzbudziło moich podejrzeń. Miał ją zwrócić kolejnego dnia, niestety tak się nie stało.

Sylwia liczyła na to, że uda jej się dojść z Jędruszczakiem do porozumienia, jednak tak się nie stało. Ostatecznie zdecydowała się zgłosić sprawę na policję.

Myslalam, że uda nam się te sprawę załatwić polubownie, jednak oczekiwania jakie ma Mikolaj są dla mnie nie do zaakceptowania i nigdy się na nie nie zgodzę. Musialam w cala sprawę zaangażować policje, która nie podejmuje żadnych działań, dlatego postanowiłam wydać to oświadczenie.
Oreo jest tylko I wyłącznie moim psem, kupiłam ją w marcu, moje nazwisko widnieje na książeczce zdrowia oraz na jej dokumentach to wszystko może zaświadczyć hodowla.
Mikołaj, aby zrealizować swoj plan był gotów posunąć się nawet do tego, ze sfałszował dokumenty u hodowcy, bez mojej wiedzy, używając pretekstu, że Oreo będzie psem wystawowym.

Madeńska nie ukrywa, że tym czynem mężczyzna zaszedł jej za skórę. Krótko po tym dowiedziała się, że dopuścił się kolejnego karygodnego czynu. Wszystko to miał zrobić po to, by ją przy sobie zatrzymać. Kobieta apeluje do niego, by sprawę rozwiązać polubownie.

To czego dopuściła się druga strona, chcąc doprowadzić do realizacji swoich oczekiwań i chęci zatrzymania mnie przy sobie, jest niedopuszczalne i nieakceptowalne przeze mnie, nie robi się takich rzeczy osobie, którą się podobno kocha, dlatego apeluje z tego miejsca do mojego byłego partnera i do osoby, która mu pomaga i w tej chwili pies znajduje się z nią, gdy Mikołaj jest w Gdańsku o to, aby polubownie oddano mi psa, aby zakończyć ten cyrk i jakoś się dogadać.

Sylwia Madeńska na końcu oświadczenia zaapelowała do swoich fanów, by ci dali jej znać, gdy posiądą wiedzę o miejscu pobytu Oreo.


Sylwia Madeńska z psem

Sylwia Madeńska z psem

Oreo, pies Sylwii Madeńskiej

Oreo, pies Sylwii Madeńskiej

Sylwia Madeńska z psem

Sylwia Madeńska z psem

Komentarze

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×