Po 3 latach związku i 3 miesiącach od ślubu, z dnia na dzień nastąpił koniec mojego małżeństwa. Ta nagła zmiana była dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo odpowiedzialność, zobowiązanie i dane słowo są i zawsze będą dla mnie wartościami nadrzędnymi. Moja decyzja o ślubie była głęboko przemyślana i traktowałam ją bardzo poważnie – napisała.
Sprawa rozwodowa trafiła do sądu. Procedurę sfinalizowano pod koniec lipca. Wystarczyła tylko jedna rozprawa, by małżeństwo dobiegło ku końcowi. Jak podał informator portalu Pudelek, rozwód orzeczono z winą Kossakowskiego:
Zapadł już wyrok i to z orzeczeniem o winie. Martynie udało się ponoć udowodnić w sądzie, że całkowitą winę za rozpad małżeństwa ponosi jej były mąż. Wyrok jest nieprawomocny, możliwe więc, że Kossakowski zechce się od niego odwołać.
Nowe wieści w sprawie przekazał tabloid Życie na Gorąco.
Dziennikarze ustalili, że Wojciechowska wystąpiła o orzeczenie o winie, gdy dostała pozew rozwodowy od męża. Jej materiał dowody okazał się "bardzo mocny i bezsporny". To dzięki niemu sprawę zakończono tak szybko.
Sprawy z orzeczeniem o winie należą do najbardziej skomplikowanych i z reguły sąd potrzebuje wielu rozpraw do ich rozstrzygnięcia. Sędzia dokonuje oceny w sposób odmienny niż robimy to w codziennym życiu. Jeśli uzna, że jeden z małżonków ponosi 99 procent winy, a drugi jeden procent, musi orzec, że wina za rozpad małżeństwa jest wspólna – powiedziała zacytowana przez gazetę ekspertka.
Niestety redakcja nie podała, co dokładnie zawierał materiał zebrany przez byłą już małżonkę Kossakowskiego. Spodziewaliście się, że to Przemek mógł narozrabiać?