Jej występ podczas prób był bez wątpienia jedyny w swoim rodzaju. Jak donosi Dziennik Eurowizyjny, ekipa gwiazdy postanowiła zastosować niezwykły trik PR-owy. Artystka zaśpiewała swoją piosenkę In My Cabana siedząc na... pokrytej brokatem muszli klozetowej.
Ostatecznie ubikacja nie wejdzie w część dekoracji do jej właściwego występu (bohaterski sedes wystawiono na aukcji), ale salwa śmiechu, którą wywołała, spełniła swoje zadanie. Szanse Margaret na wygraną w preselekcjach drastycznie poszły w górę, a bukmacherzy twierdzą, że będzie czarnym koniem festiwalu i zostawi konkurencję daleko w tyle.
Jak wam się podoba taka koncepcja? Powinna zabrać szałowy sedes do Lizbony? ;)