Joanna Racewicz rozpisała się o poprawianiu urody. Wskazała, gdzie dokładnie ma „plastik”. Czapki z głów za taki dystans do siebie!

Joanna Racewicz

Joanna Racewicz

Joanna Racewicz zaskoczyła fanów. Napisała o... poprawianiu urody. W żartobliwy sposób wskazała, gdzie znajduje się u niej "plastik". 

Joanna Racewicz to uwielbiana przez widzów dziennikarka telewizyjna. Dziś możemy ją oglądać na Polsacie, choć jeszcze kilka lat temu robiła karierę w TVP. Ze stacją pożegnała się za czasów prezesowania Jacka Kurskiego. Dziś jej stosunek do publicznego nadawcy jest jednoznacznie negatywny. Piękność jakiś czas temu zmasakrowała stację tymi słowami:

Oglądam TVP Info i muszę wam powiedzieć, że to jest jakaś kompletnie inna rzeczywistość (głośny śmiech). To przestaje być zabawne tam, gdzie widzowie mają dostęp tylko do tego jednego kanału. To naprawdę przestaje być zabawne. Można się śmiać, że to jest alternatywna rzeczywistość, ale… Jak to właściwie skomentować? Manipulacja? Propaganda, Goebelsizm?

Pani redaktor nie tylko jest pochłonięta sprawami politycznymi i społecznymi, ale również znajduje czas na to, aby udzielać się w social mediach. Jej profil na Instagramie zgromadził ponad 100 tysięcy followersów. Fani cenią Joannę za urodę, szczerość i wielki dystans do siebie. Ten ostatni niestety nie jest zbyt powszechnie spotykany.

Joanna Racewicz żartobliwie o poprawianiu urody

W piątek na profilu Racewicz pojawiło się jej zdjęcie oraz migawka z cmentarza. Fotki zostały opatrzone felietonem. Jego autorka napisała w nim o marnotrawstwie, do którego co roku dochodzi 1 listopada na polskich nekropoliach.

Będzie kij w mrowisko. Oraz ironia. Gorzka, fakt. Podwyżka cen jest faktem. Wszyscy widzą, wszyscy narzekają. Ale może w jednym miejscu ma sens. Może drogie kwiaty i znicze sprawią, że narodowe „zastaw się a postaw” przestanie dotyczyć Zmarłych. 16 tysięcy polskich cmentarzy generuje 3 miliony ton śmieci rocznie Tyle, co połowa Warszawy, albo całe Trójmiasto. Każdy grób to statystycznie 5-10 kilogramów wyrzuconych stroików i zniczy. W większości z plastiku – rozpoczęła.

I jeszcze w dosadniejszy sposób dodała:

A teraz – pytanie: Myślą Państwo, że coroczna „akademia ku czci” jest potrzebna Im czy nam? Idzie o pamięć o Przodkach, czy wyścig na chryzantemy z sąsiadem? To szacunek dla przeszłości czy raczej podszept: „e, raz w roku można”. „Każdy robi, jak uważa” „Wolność Tomku…” Zgoda. Nikogo do niczego nie zmuszam. Nie wygładzam prawd objawionych. Każdy robi, jak uważa. Dla mnie symbol znaczy więcej, niż iluminacje i girlandy. Od zawsze. Jednego jestem pewna: Planetę mamy wspólną. Plastiku na niej dosyć. Serdeczności.

Mistrzyni pióra na koniec w prześmiewczy sposób nawiązała do hejterów, którzy zarzucają jej, że przeszła masę zabiegów, a których to zazwyczaj potwierdza w ich przekonaniu (ironia zazwyczaj powoduje, że krytycy Joanny „ewakuują” się z jej profilu):

PS.: Na złośliwości z gatunku: sama mówiłaś, że „wszystko masz plastikowe” odpowiadam – mój plastik jest we mnie, a nie na śmietniku. Acha, to też ironia .

Taki dystans do siebie naprawdę zasługuje na uznanie!

Dajcie znać, czy lubicie oglądać programy prowadzone przez Joannę Racewicz.


Joanna Racewicz

Joanna Racewicz

Joanna Racewicz

Joanna Racewicz

Joanna Racewicz rozprawia o równouprawnieniu

Joanna Racewicz rozprawia o równouprawnieniu

Komentarze

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×