Szukaj

Anna Wendzikowska pozuje z maleńką córeczką i opowiada o najgorszym czasie w życiu: „Ten wpis też będzie bez filtra”

Anna Wendzikowska

Anna Wendzikowska

Anna Wendzikowska ponad dwa lata temu urodziła drugą córeczkę. Zamiast cieszyć się macierzyństwem, musiała stoczyć prawdziwy bój o swoje zdrowie. Teraz chce być wsparciem dla innych, dlatego zdecydowała się na odważne wyznanie. 

Anna Wendzikowska jest jedną z największych gwiazd stacji TVN. Dziennikarka od wielu lat pojawia się jako reporterka w Dzień Dobry TVN. W swoim cyklu przeprowadza wywiady z osobami, których nazwiska znamy z pierwszych stron gazet. Tajemnice zdradzili przed nią między innymi: Ryan Gossling, Brad Pitt, czy Angelina Jolie.

Dziennikarka doskonale posługuje się językiem angielskim, dzięki czemu prowadzone przez nią swobodne rozmowy z gwiazdami kina ogląda się z wielką przyjemnością. Ania jest też świetnym dowodem na to, że wielką telewizyjną karierę można połączyć z macierzyństwem.

Wendzikowska jest mamą dwóch uroczych córeczek. Starsza z nich — Kornelia, to owoc jej związku z Patrykiem Ignaczakiem, natomiast urocza dwulatka Antosia, jest córką Jana Bazyla.

Ania nie miała szczęścia w miłości i swoje dzieci wychowuje samotnie.

Anna Wendzikowska opublikowała poruszający wpis

Dzisiaj jest obchodzony Międzynarodowy Dzień Walki z Depresją. Gwiazdy, które w social mediach gromadzą wokół siebie ogromną społeczność, postanowiły podzielić się doświadczeniami związanymi z podstępną chorobą. Swoją historię opowiedziała między innymi Zofia Zborowska, która o zdrowie walczy już od 1,5 roku. Na podobne zwierzenia zdobyła się Anna Wendzikowska, która najtrudniejszy czas ma już za sobą.

Ania po drugim porodzie zmagała się z osobistymi problemami, które spowodowały u niej depresję. Był to dla niej niezwykle trudny czas, który nie pozwalał jej w pełni cieszyć się macierzyństwem.

Gwiazda opublikowała zdjęcie, na którym jest tuż po narodzinach młodszej córeczki. Do fotografii dołączyła poruszający komentarz, w którym wróciła wspomnieniami do ciężkich chwil:

Listopad 2018, na zdjęciu młoda mama, bez filtra… Ten wpis też będzie bez filtra. Zmęczona, niewyspana i nieszczęśliwa. Nie miała depresji poporodowej, ale miała depresję… Mniejsza o powody, one są bez znaczenia dla sensu historii… To był trudny czas, nawet dziecko nie dawało poczucia, że jest jakikolwiek sens we wstawaniu rano z łóżka… Mroczne miesiące, w których wydawało się, że już nic nie odczaruje tej wszechogarniającej pustki i bezsensu… – zaczęła swój przejmujący wpis.

Dziennikarka zdradziła, kto pomógł jej odbić się od dna. Nie obyło się także bez odpowiednich leków. Swoje osobiste słowa skierowała przede wszystkim do tych osób, które w dalszym ciągu boją się poprosić o pomoc. Wyznała także, że w zeszłym roku straciła przez depresję bardzo ważną osobę.

Pomogli przyjaciele, specjalista i zdobycze współczesnej farmakologii. Wyszła z tego silniejsza i bardziej świadoma. Po drugiej stronie było światło i bardzo, bardzo dużo sensu. Pamiętajcie, że depresja to choroba. Straszna choroba, która wszystko maluje na czarno.  Ale to, jak wtedy widzicie świat, to nie jest prawda. Depresja zabrała mi w zeszłym roku bardzo ważną dla mnie osobę. Nie wahajcie się prosić o pomoc. To żadna ujma! Prawdziwa siła nie boi się pokazać słabości. Przytulam Was wszystkich, jeśli przychodzicie gorsze chwile.

Pod postem znalazło się mnóstwo wpisów od fanów, którzy dziękują Ani za to, że podzieliła się publicznie swoją historią. W komentarzach nie brakuje nie tylko słów wsparcia, ale także wyrazów podziwu. Takie wyznanie wymagało nie lada odwagi.


Anna Wendzikowska z córką Antosią

Anna Wendzikowska z córką Antosią

Anna Wendzikowska na Dominikanie

Anna Wendzikowska na Dominikanie

Anna Wendzikowska na Dominikanie

Anna Wendzikowska na Dominikanie

Dodaj komentarz

  • Ania pisze:

    Do Merrigold: Choć życie Cię nie oszczędzało, wierze, że było i jest Ci ciężko, ale masz dzieci, dla których jesteś całym wszechświatem. Jeśli nie chcesz żyć dla siebie, żyj dla nich, bo dla nich SZCZĘŚCIE ma Twoje oblicze! Spróbuj cieszyć się ich szczęściem, czerp radość z ich radości. Trzymam za Ciebie kciuki, by Ci się udało!

  • Merrigold pisze:

    Ja od roku nie wychodzę z łóżka. Bo nie mam po co. Gdyby nie 2 dzieci które mają tylko mnie dawno bym że sobą skończyła. Marzę żeby dostać raka i żeby los sam mi skrócił życie. Nie chcę żyć. Życie jest do dupy. Nigdy nie było piękne i nie będzie. Czeka mnie już tylko starość, bo młodość już za mną i też była kijowa.

  • Gość pisze:

    Też choruje na depresje,nie mam znajomych,pryjaciół,własnego „m” i pracy. Wszystko jest do dupy ! Niby biore jakies leki ale niewiele mi to daje.

Najczęściej czytane dziś

Zobacz również

Może Cię zainteresować

×