Jego album Byle być sobą został wydany po czterech latach od udziału w muzycznym show. Krążek został okrzyknięty hitem, zdobył status podwójnej platynowej płyty. Sprzedaż przekroczyła 60 tysięcy egzemplarzy. Nic więc dziwnego, że kolejna produkcja Szpaka Dreamer również zyskała wielkie uznanie wśród fanów. Muzyk zyskał silną pozycję na rynku muzycznym.
Po 9 latach współpracy z menadżmentem Musicart artysta zdecydował się na zmianę. Zrezygnował z usług dotychczasowej firmy i zmienił menadżera. Od początku tego roku o jego interesy dba mąż Ani Wyszkoni, Maciej Durczak i firma Rock House Entertainment.
Michał Szpak komentuje aferę z piosenkami
Rozwiązanie umowy z menadżerem zaowocowało niemałymi kłopotami. Z oficjalnego konta artysty w serwisie YouTube zniknęły dwa uwielbiane utwory. Co więcej, okazało się, że Szpak nie ma praw do ich wykonywania i jeśli będzie chciał śpiewać je na koncertach, to zrobi to wyłącznie za zgodą poprzedniej agencji i opłatą.
Michał dość konsekwentnie milczał w tej sprawie. Do tej pory unikał jakichkolwiek wypowiedzi na temat praw do swojej twórczości. Jednak postanowił w końcu zrobić wyjątek i udostępnił na swoim story bardzo wymowne zdjęcie. Udostępniony post ma formę demotywatora, który pokazuje dość zniesmaczone, małe dziecko.
Możemy po tym wywnioskować, że cała sprawa najwidoczniej nie wpłynęła zbytnio na Michała, choć wydaje się być nią zaskoczony. Być może już niedługo powróci do nas z nowymi utworami.