Piłkarz prywatnie jest szczęśliwym mężem Dominiki i ojcem Marcela. Para niezwykle rzadko udziela wywiadów, ale tym razem zrobili wyjątek. Michał i Dominika w rozmowie z Aldoną Wleklak opowiedzieli o swoim synu w magazynie Dziecko. Najlepsza inwestycja.
Wszedłem i spytałem pielęgniarkę, czy to moje dziecko. Ona nie wiedziała, że to ja jestem mężem Dominiki. Mówi: Niech sobie pan żartów nie robi. Byłem tak zszokowany, ale i szczęśliwy. Zapewne w tym stanie można gadać głupoty. Nie wiedziałem na początku, co mam robić, za dużo tych rzeczy przy dziecku. Przyjeżdżałem na chwilę do nich, poznawałem i znowu wyjeżdżałem, przyjeżdżałem i musiałem poznawać dziecko od początku. Cały czas odkrywam nowe dziecko. Wystarczy, że mnie nie ma ze dwa tygodnie i już jest inne. Marcel lubi zabawy na świeżym powietrzu, a najlepiej, żeby go podrzucać, kręcić nim, bo jest bardzo aktywnym dzieckiem. Musi się ruszać. Może energię ma po tatusiu. Jak tylko jestem w domu, pomagam w codziennych czynnościach: kąpaniu, przewijaniu i przebieraniu - mówi
Dominika Pazdan musi radzić sobie sama.
Na początku Michała przy nas nie było - zostałam w Krakowie przez trzy miesiące, on pojechał do Białegostoku i co dwa-trzy tygodnie przyjeżdżał do naszego domu w Niepołomicach. Synek jest najszczęśliwszy, jak wszyscy są w domu: my i dziadkowie. Marcel nieraz już był na meczu. Od czwartego miesiąca życia chodzi regularnie i nie boi się hałasu. Nie płacze. Biega, cieszy się. Jest przyzwyczajony, bo chodziłam w ciąży na mecze do ostatniej chwili. Marcel potrafi nawet spać na meczach - dodaje
Trzeba przyznać, że razem tworzą piękną rodzinę.