Donald Trump nie mógł się rozstać z Władimirem Putinem. Nie pomogła nawet interwencja Pierwszej Damy!
Mówi się, że "gdzie diabeł nie może, tam babę pośle". Ludowe porzekadło ma w sobie wiele prawdy - nie od dziś wiadomo, że kobiety, subtelniejsze i bardziej opanowane w działaniu, potrafią poradzić sobie tam, gdzie mężczyźni nie daliby rady. Niestety, w tym wypadku mądrość przodków zawiodła Melanię Trump.
Donald Trump nie uległ urokowi żony, którą zdesperowani organizatorzy szczytu G20 w Hamburgu wezwali na pomoc. Okazuje się, że Niemcy wezwali Melanię, bo Donald i Władimir Putin... zagadali się.
Według sekretarza stanu, Rexa Tillersona, panowie dyskutowali o wpływie Rosji na wyniki wyborów w boraz o Korei Północnej, która zaczyna stanowić poważny problem. Tak się sobą zajęli, że kompletnie nie zwracali uwagi na upływający czas - spotkanie mające oryginalnie potrwać 30 minut, zajęło... 2 i pół godziny.
Byli sobą tak zajęci, tak pochłonięci i zaangażowani w rozmowę, że żaden z nich nie chciał przestać. Kilka razy przypominałem prezydentowi, że goni nas czas, ludzie wtykali głowy przez drzwi - wysłali tam nawet Pierwszą Damę żeby zobaczyć, czy zdoła nas wreszcie stamtąd wyprowadzić, ale niestety, to też nie podziałało. Wydostaliśmy się z tego spotkania dopiero godzinę później, więc nawet ona poniosła porażkę - zdradził sekretarz w rozmowie z Vanity Fair
Wizyta w Hamburgu zdecydowanie nie jest szczęśliwą dla Melanii. Najpierw zmuszono ją do opuszczenia spotkań, które były w planach, a później spóźniła się na jedyne, na które pozwolono jej pójść. W Polsce na pewno podobało jej się bardziej.