Po opuszczeniu Australii, w której Meghan i jej mąż spędzili niemal tydzień, para udała się do następnego przystanku na trasie - wylądowała na Fidżi 23 października. Rano, gdy witano ich na lotnisku, Meghan miała na sobie jasną i bardzo skromną sukienkę, elegancki toczek z siateczką i niewysokie szpilki, do których dobrała czarną kopertówkę. Wieczorem, na przyjęciu, zachwyciła suknią.
Markle zdecydowała się na kreację od australijskiego projektanta, Zimmermanna, w odcieniu głębokiego błękitu. Kreacja sięgająca samej ziemi, z trenem udrapowanym na ramionach jak peleryna, przepięknie kontrastowała z rozpuszczonymi ciemnymi włosami, delikatnym makijażem i diamentowymi, okazałymi kolczykami. Największą sensację wzbudził jednak wystający ciążowy brzuszek, który Meghan podtrzymywała cały wieczór.
Widać go było jak na dłoni, a księżna nieustannie gładziła krągłości dłonią i wciąż się uśmiechała. ;)