Małżonkowie postanowili przeprowadzić się do Stanów Zjednoczonych. Po krótkim czasie od zmiany miejsca zamieszkania zdecydowali się osiąść na stałe w Montecito. Następnie założyli własną firmę producencką oraz skupili się na działalności charytatywnej. Na ich konto miała również wpłynąć okrągła sumka z kontraktów podpisanych z Netflixem i Spotify. Wszystko jednak może się zmienić, ponieważ ostatnia z firm dała Sussexom ostrzeżenie.
Spotify dało Meghan Markle i księciu Harry'emu ostrzeżenie. Dlaczego?
Meghan i Harry zdecydowali się nagrywać podcasty, które miały być publikowane w Spotify. Kontrakt, który podpisali, opiewał na 18 mln funtów, co było dodatkową zachętą do tego, by publikować nowe nagrania. Mimo upływu kilku miesięcy, jak dotąd wrzucili do sieci zaledwie jedno, co rozzłościło właścicieli platformy.
Magazyn The Sun poinformował, że twórcy aplikacji nie są zadowoleni z tego, że Sussexowie mimo podpisanej umowy, nie realizują jej postanowień. W związku z tym zaczęli delikatnie naciskać na nich, aby zaczęli pracować nad kolejnym podcastem. Ich uwadze nie umknął fakt, że ostatnio coraz częściej pojawiają się na salonach oraz udzielają wywiadów innym gwiazdom. Przypomnijmy tylko, że Markle ostatnio pojawiła się w programie Ellen DeGeneres, w którym pokazała aktualne zdjęcie Archiego oraz wideo z jego udziałem.
Tabloid zauważył, że para mogła dopuścić się tego przewinienia zupełnie nieświadomie. Niewykluczone, że nie wiedzieli o tym, iż muszą regularnie udostępniać nowe programy audio. Ostatnio zdecydowali się zatrudnić Rebeccę Sanaes, która jest doświadczoną producentką podcastów, która ma zadbać o realizację postanowień umowy.
Miejmy nadzieję, że z jej pomocą już wkrótce usłyszymy na Spotify nowe treści z udziałem Meghan i Harry'ego, a tymczasem odsyłamy was do ich pierwszego nagrania.