O niskich punktach jurorów mówi się coraz więcej i doszukuje się w tej sprawie drugiego dna. Niektórzy, w tym sam Michał, twierdzą, że górę wzięły tutaj przekonania polityczne, a na dalszy plan zszedł obiektywizm. W rozmowie z JastrzabPost sytuację oceniła Maryla Rodowicz, która miała okazję kilkukrotnie zasiadać w jury polskich preselekcji:
Ten festiwal zawsze był znany z tego, że było wiadomo kto na kogo głosuje, że wszystkie kraje bałkańskie zawsze głosowały na siebie, wszystkie kraje skandynawskie głosowały na siebie, kraje które graniczą z Rosją głosują na Rosję, z kolei Rosja głosuje na Kazachstan. To było normalne. Polska zawsze była Kopciuszkiem i nikt na nas nie głosował. Czasami Litwa i Ukraina dawały nam kilka głosów, ale w tym roku widocznie piosenka Michała Szpaka się spodobała i dostała bardzo dużo głosów od słuchaczy
Gwiazda zdradziła też przepis na udany występ eurowizyjny:
Mnie się podobała Australijka, podobał mi się Litwin, Węgier, było naprawdę dużo dobrych piosenek. Z resztą zabawne, że większość tych piosenek napisali Szwedzi (...) Trzeba mieć po pierwsze dobry numer, a po drugie dobry pomysł na siebie. Jak widzieliśmy, kraje się prześcigają w tym, co wykonają na scenie. To musi być charyzmatyczne i dobrze zaśpiewane. Wszystko zależy od piosenki. Mnie się najbardziej podobał Justin Timberlake, bo to była nowoczesna, świetna piosenka. Jak on wyszedł i wykonał swój utwór to było to inne piętro.
Zgadzacie się z Marylą? My też uważamy, że Justin był najlepszy... Oczywiście, zaraz po Michale Szpaku! :)