Margaret ma wątpliwości jeśli chodzi o jej przyszłość w Voice of Poland. Twierdzi, że przez fakt iż zawsze angażuje się na 100 procent w to co robi, również w The Voice of Poland włożyła dużo pracy, emocji i energii.
Nie wiem, co zrobię. Czuje się wypłukana po tym programie. Na razie muszę wziąć przerwę. Ten program generuje dużo kompromisów, więc zobaczymy, czy będę się na nie godzić - powiedziała Interii.
Margaret ma wizerunek osoby raczej ciepłej i sympatycznej. Program Voice of Poland jednak wymaga czasem od jurorów ostrych i trudnych decyzji. Wokalistka najbardziej przykre uwagi starała się zostawić dla siebie. Nie chciała dolewać oliwy do ognia.
Czułabym się nie fair wobec tych ludzi, ponieważ wiem, że ogląda ich cała Polska – potem ten człowiek będzie to przeżywał, a wszyscy będą o tym mówić. To nie jest też dobra pozycja wyjściowa do tego, żeby pracować nad sobą, żeby na przykład za rok wrócić tu i nas wszystkich zachwycić. Dlatego ja się zazwyczaj od takich opinii powstrzymywałam, bo uważam, że to nie ma sensu. Zresztą zazwyczaj z artystami jest tak, że oni najczęściej sami wiedzą, co zrobili nie tak. Będą bardzo to przeżywać, więc ja już nie chcę dolewać oliwy do ognia. - powiedziała w wywiadzie z SE.
Wokalistka sama wciąż jest na początku kariery, ale chrzest bojowy w show-biznesie już przeszła, dlatego doskonale wie czego unikać, a z czego czerpać garściami.
Muszą pamiętać o tym, że są przede wszystkim muzykami, i że to jest ich status w show-biznesie. Jeśli ktoś jest muzykiem, artystą, wokalistą, to dobrze po prostu zawsze iść za muzyką, za tym celem, dla którego się tu jest. I nie rozdrabniać się - radzi w SE swoim młodszym kolegom Margaret.
10. edycję "The Voice of Poland" wygrała Alicja Szemplińska z drużyny Barona i Tomsona. Tadzik z drużyny Margaret zajął 3 miejsce.