Marcin Tyszka bardzo rzadko robi sesje do polskich magazynów. Wydawać by się mogło, że jest to spowodowane tym, że po prostu bardziej mu zależy na zleceniach z zagranicznych wydawnictw. Okazuje się jednak, że po prostu nie podoba mu się stylistka przyjęta przez większość polskich magazynów.
„Vogue” i „Vanity Fair” to jest ta sama rodzina. Obydwa magazyny sprzedają marzenia i wielką moc gwiazd czy top modelek. Te sesje różnią się, niestety, od sesji w Polsce - powiedział w rozmowie z "Newserią". - Czołowe polskie magazyny nie chcą supermody, nie chcą supermodelek, chcą supermodelki, które wyglądają jak kuchty domowe. Bo jak wyglądają zbyt dobrze, to się nie sprzeda. Ja tego nie rozumiem i dlatego nie pracuję dla takich mediów. Te magazyny mają taki pomysł, żeby wszystkie najpiękniejsze kobiety wrzucać w coś takiego zwykłego, żeby ta zwykła Polka mogła się z nimi identyfikować.
Fotograf stwierdził, że zupełnie nie rozumie takiego podejścia, bo sam woli oglądać rzeczy piękne, a nawet czasem nieosiągalne dla niego. Marcin Tyszka jest zdania, że chociaż większa część polskiej ulicy jest szara to w gazetach, a już na pewno na okładkach, nie musi być tego widać.