Teraz jednak sprawiała wrażenie całkiem zadowolonej. Paparazzi przyłapali ją w towarzystwie przystojnego kierowcy rajdowego, Jana Kisiela, podczas romantycznego sam na sam w Sopocie. Z relacji fotografów wynika, że para bardzo miała się ku sobie. Żartowali otwarcie i głośno, nie szczędzili sobie czułych gestów, a gdy przyszła pora pożegnania, wymienili uścisk i gorące pocałunki.
Jeśli Marcelina rzeczywiście spotyka się z Kisielem, to do tej pory doskonale to ukrywała. Z drugiej jednak strony wszystkie jej związki były dotąd bardzo transparentne i szeroko komentowane w kolorowej prasie – i wszyscy wiemy jak to się skończyło. Może więc ukrywanie nowej relacji będzie lepiej wróżyło na przyszłość?
Jak myślicie? Zawadzka i Kisiel to "coś więcej" czy po prostu zwykła, niewiele znacząca znajomość? W końcu Marcelina ma słabość do sportowców, a w szczególności kierowców rajdowych…