Małgorzata Kożuchowska postanowiła napisać esej, w którym ujawniła, jak radzi sobie łącząc wspaniałą karierę z macierzyństwem i zmaganiami z chorobą Hashimoto.
Czemu postanowiłam napisać o tym właśnie teraz? Bo mój syn skończył właśnie pięć lat! Jest już dużym, inteligentnym chłopcem, który ma poczucie humoru, umie wyrażać swoje zdanie i nie jest zdany na mnie 24 godziny na dobę jak przez ostatnie lata. Czas płynie niezwykle szybko, ale mimo upływu lat bardzo wyraźnie pamiętam początki: pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, pierwszy ząbek... I chyba już dojrzałam do tego, by chcieć się tym wszystkim podzielić - napisała gwiazda.
W artykule rozlicza się z mitami o idealnym macierzyństwie, pisze, jak trudno połączyć karmienie małego dziecka z pracą na planie, pozbyć się wyrzutów sumienia, kiedy zostawia się maleństwo pod opieką kogoś innego, czy zorganizować wszystko tak, żeby dotrzymywać terminów i dobrze wykonać pracę. Przyznała, jakie to wszytko wyczerpujące, o tym, jak ciężko jest funkcjonować, będąc wiecznie niewyspaną. Zwierzyła się też, że tego wszystkiego nie ułatwiła jej też choroba, z którą zmaga się od lat.
Od lat zmagam się z chorobą Hashimoto, biorę leki, muszę bardzo uważać na to, co jem. Przed diagnozą byłam wiecznie osłabiona, przemęczona i przeziębiona. Odporność zerowa. Wzięłam się za siebie i jest ogromna poprawa. Zrobiłam to dla siebie i dla dziecka, wcześniej wciąż brakowało czasu… Było warto – czuję się o niebo lepiej!
Cała ta sytuacja sprawiła, że były momenty, że gwiazda, mimo że bardzo popularna i lubiana, musiała się zmierzyć z przykrymi komentarzami:
Byłam wyczerpana, napuchnięta, czułam, że we wszystkim wyglądam słabo. Ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę, to pokazywać się tak światu. Jeszcze dziś, kiedy przypadkiem trafię na odcinki „rodzinki.pl” z tego okresu widzę „księżyc w pełni”. Zresztą pamiętam pojawiające się w internecie komentarze w rodzaju: „czy ja muszę wciąż patrzeć na tę twoją opuchniętą gębę”. Urocze - napisała Kożuchowska.
Cały esej, jej zwierzenia, pokazują ogromną siłę, jaka ma w sobie aktorka. Zresztą sama przyznała w artykule, że to wszystko, całą to swoją niewygodę, przekuła w tę siłę. Pięknie napisała to, co pewnie wiele pracujących matek chciałoby wykrzyczeć światu. Podziwiamy!