Gwiazda grała wczoraj koncert w Sztokholmie. W pewnym momencie przerwała swoje show, by złożyć hołd ofiarom katastrofy we Francji. Artyska w trakcie przemowy wzruszyła się do łez.
Cały ten show jest o celebracji życia i o tym, by trwać przy swoich prawach, walczyć, o to, w co się wierzy. Ciężko było mi dotrwać do tego momentu mojego występu, bo w pamięci mam wydarzenia poprzedniej nocy. Dlatego muszę o tym wspomnieć. Wczoraj w Paryżu miały miejsce tragiczne zabójstwa. To bezsensowny koniec wielu szlachetnych istnień ludzkich.
Jak się okazało, piosenkarka chciała początkowo odwołać koncert:
Pod wieloma względami czuję się rozdarta. Jak jak mogę tutaj się bawić, kiedy ludzie płaczą po stracie swoich ukochanych osób. (...) Chciałam odwołać ten koncert, ale pomyślałam sobie: "Dlaczego mam im na to pozwolić?! Dlaczego mam im pozwolić powstrzymać siebie, powstrzymać nas przez cieszeniem się wolnością?" Wszystkie te miejsca, w których zabito wczoraj ludzi, to miejsca, w których była radość. Posiłek w restauracji, śpiew, mecz piłki nożnej to wolności, które nam się należą, bo ciężko pracujemy i mamy do nich prawo. I nie ma na świecie osoby, która może nam zabronić, byśmy robili to, co kochamy.
Fani nagrodzili wypowiedź swojej idolki wielkimi brawami.
Na koniec Madonna poprosiła o symboliczną minutę ciszy i odśpiewanie utwóru Like a Prayer. Zobaczcie video z tego występu.