Michał "Mata" Matczak urodził się 14 lipca 2000 r. Pseudonimem, z którego obecnie jest znany, posługiwał się na długo przed tym, zanim rozpoczął karierę raperską. "Na wakacjach w 2012 r. (...) powiedziałem tacie, że zawsze chciałem mieć pseudonim i że nie jestem w stanie go wymyślić, co było dosyć żałosne. (...) Tata mi powiedział, że najlepszy, najbardziej naturalny pseudonim jest od nazwiska. (...) Myśleliśmy nad ksywą. (...) »Mat« było za krótkie, na »Matę« mama mówiła, że chyba zwariowaliśmy, że będą mnie przezywali »mata-szmata«" – wspomniał w wywiadzie dla portalu cgm.pl.
Czy Mata pracuje 18 godzin dziennie?
Mata zna kilka języków obcych. Nie tylko angielski
Mata wsławił się numerem "Patointeligencja" z grudnia 2019 r., w którym opisał kontrowersyjne zachowania młodzieży z dobrych domów, w tym zażywanie narkotyków, picie alkoholu w szkole czy nieplanowane ciąże. W teledysku do piosenki wykorzystał wizerunek swojej macierzystej szkoły, czyli II Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stefana Batorego w Warszawie, co oburzyło dyrekcję placówki. Nie wszyscy wiedzą, że Mata w Batorym zdał maturę międzynarodową.
26-latek ma dość praktyczne wykształcenie lingwistyczne. Nie tylko posługuje się językiem angielskim (w którym niekiedy także rapuje), ale zna też hiszpański i włoski. Mata kiedyś w wywiadzie dla portalu cgm.pl wspomniał:
Miałem epizod, że bolało mnie to, że jestem z bogatego domu: że mam hajs, że chodzę na zajęcia z angielskiego, hiszpańskiego i tenisa, że jeżdżę na wakacje all-inclusive z rodzicami.
Ojciec Maty zachwalał syna. "Nie jest leniwy"
Media podkreślają, że zdolności językowe Maty to duża zasługa nie tylko dwujęzycznego liceum, ale też mamy rapera, Arletty Śliwińskiej-Matczak, która współprowadzi szkołę języka angielskiego. Ojciec Maty, Marcin Matczak, z kolei kiedyś w cytowanym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" wskazał, że jego syn jest po prostu ambitny, jeśli coś go zainteresuje. Powiedział:
Michał nie jest leniwy. Sukces zawdzięcza katorżniczej pracy. Nad utworami pracuje wiele miesięcy, teledyskom i przygotowaniu do koncertów potrafi przez długie tygodnie poświęcać kilkanaście godzin dziennie. Ale w innych sferach jest jak każdy młody człowiek – jeśli go coś nie interesowało, to nie zamierzał poświęcać temu zbyt wiele energii.
"W gimnazjum postanowił wygrać olimpiadę z geografii, aby być zwolnionym z egzaminów do liceum. Przysiadł na dwa miesiące, nauczył się tego, co trzeba, i wygrał. Ale potem zostało mu jeszcze pół roku szkolnego, w którym niespecjalnie się wysilał, bo nie widział już sensu. Dla mnie była to strata czasu, co próbowałem mu wyperswadować. Słyszałem na to: o co mi chodzi, przecież już się dostał do liceum. Trudno mi było to zrozumieć. Miewaliśmy więc ciche dni" – dodał prawnik.