Paweł Deląg wróci do "M jak miłość"? "Ostatnio była taka propozycja". Wiemy, jaką decyzję podjął
Przez serial M jak miłość przewinęła się cała plejada gwiazd. Jedni debiutowali w produkcji TVP, inni dołączali do obsady, gdy ich nazwisko było już dobrze znane widzom. Do drugiego grona zalicza się Paweł Deląg.
Aktor w popularnym serialu wcielał się przez cztery lata w postać Michała Ostrowskiego. Swoją przygodę z pracą na planie zakończył w październiku ubiegłego roku. Pożegnał się z publicznością w smutnych okolicznościach. W 1607 odcinku jego bohater zrozumiał, że nie może dłużej okłamywać w kwestii uczuć siebie i kobiety, którą kocha – Joanny Chodakowskiej, granej przez Barbarę Kurdej-Szatan.
Poruszające rozstanie z fanami nie zamknęło Delągowi drogi powrotu do obsady. Czy jeszcze zobaczymy go w najpopularniejszej produkcji TVP?
Paweł Deląg o powrocie do M jak miłość
Deląg w rozmowie z reporterką Jastrząb Post, Karoliną Motylewską, zdradził, że niedawno dostał telefon z propozycją przywrócenia jego bohatera. Przypomnijmy, że Kurdej-Szatan, z którą związany był jego wątek, została odsunięta od pracy w M jak miłość po aferze związanej z jej wpisem dotyczącym Straży Granicznej i traktowania dzieci koczujących przy przejściu polsko-białoruskim.
Aktor dokładnie wytłumaczył nam, dlaczego nie zdecydował się na ofertę, która dla wielu gwiazda wydawałaby się kusząca:
Postać mogłaby tam wrócić i nawet ostatnio była taka propozycja, ale producentom bardzo grzecznie, miło podziękowałem, zresztą z dużą dozą sympatii z mojej strony. Serialu mi nie brakuje. Dużo w tej chwili piszę i pracuję nad nowym projektami. Wchodzi nowy projekt Netflixa w najbliższym czasie – Sekrety rodziny, wchodzimy też na plan zdjęciowy do drugiego sezonu tego serialu, więc będę zajęty. Do tego Przyjaciółki, plus mam swoje dwa projekty – powiedział Jastrząb Post.
Zdaje się, że Paweł Deląg na dobre pożegnał się z produkcją:
Michał Ostrowski pożegnał się z tym serialem. Oddałem swoje cztery lata serialowi. Postać bardzo lubiłem, "M jak miłość" również, ale to już pora na rozstanie. Muszę, jak to Krzysztof Krawczyk śpiewał, wypłynąć z portu na nowe wody.
Cała rozmowa poniżej.