Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński udzielił nam długiego, wyczerpującego wywiadu. Jednym z poruszonych wątków była... czarna owca jego rodu. Arystokrata wyjaśnił nam, dlaczego nie można nadawać konkretnego imienia. Jak się okazuje, jeden z członków jego rodziny swojego czasu prowadził awanturnicze życie. "My nawet nie wiemy specjalnie, co się z nim później działo. Wiemy tylko, że został pochowany z powrotem w Polsce. I kazał siebie pochować pod progiem w kościele, ponieważ miał świadomość, że był takim właśnie grzesznikiem. Chciał, żeby wszyscy wchodzący do kościoła po nim stąpali" - zdradził. Z całą historią zapoznacie się w nagraniu powyżej.