Carol Middleton i Mike Middleton bez wątpienia będą niezwykle zadowoleni z takiego rozwiązania, bo od kiedy ich córka wyszła za następcę brytyjskiego tronu, nie widują jej tak często jak niegdyś. Angielska prasa donosi, że księżna udała się do rodzinnego domu w Bucklebury, w hrabstwie Berkshire – nie wiadomo jeszcze czy ona i jej najbliżsi dołączą do reszty rodziny w Windsorze na tradycyjną mszę, która odbędzie się w kaplicy świętego George'a. Tej samej, w której Meghan Markle i książę Harry już za niecałe dwa miesiące wezmą ślub.
Nie wiadomo zresztą czy ktokolwiek z rodziny królewskiej będzie obecny podczas mszy – książę Filip, który niedawno musiał wycofać się wojskowej ceremonii podupadł na zdrowiu i zaszył się w pałacu Buckingham, a królowa Elżbieta II dotrzymuje mu towarzystwa. W zeszłym roku księżna Kate i książę William brali udział w uroczystościach kościelnych, ale w tym ich obecność jest wątpliwa. Z Bucklebury do Windsoru jest ponad godzina drogi samochodem.
Kiedy księżna Kate wypoczywa w otoczeniu rodziny, w Londynie wciąż panują gorączkowe przygotowania do jej porodu – szpital Lindo Wing odmalował nawet słynny, żelazny płot przed drzwiami, na których książęca para już dwukrotnie przedstawiała światu swoje dzieci. Jej poprzedniczka, księżna Diana, zapoczątkowała tę tradycję nie godząc się na rodzenie dzieci w domu.
Według ostatnich doniesień księżna powinna urodzić pomiędzy 26 a 29 kwietnia.
Jak myślicie, są szanse, że dziecko pojawi się wcześniej?