Gdy księżna Kate po raz pierwszy pełniła samodzielnie obowiązki członkini rodziny królewskiej, na oficjalnym wydarzeniu pojawiła się ze związanymi włosami. Piękna fryzura odsłoniła jednak coś, czym księżna raczej nie chciała się chwalić - ogromną, kilkucentymetrową pionową bliznę ciągnącą się tuż przy linii włosów. Fani na początku sądzili, że to wpadka z kategorii: "fryzjer nie wiedział co robi, jak przedłużał jej włosy". Prędko okazało się jednak, że to wcale nie było "włosowe niedopatrzenie".
Gdy szum wokół felernego zdjęcia narósł, pałac Kensington, oficjalna siedziba księcia Williama i księżnej Kate wystosował oświadczenie dotyczące blizny i jej pochodzenia:
Do dziś nie wiadomo jakiej natury była to operacja - ale niech im będzie. Logicznym jest, że historia medyczna członków rodziny królewskiej pozostaje ściśle chroniona. Kate z kolei dba zawsze o to, by jej włosy zakrywały nieszczęsną bliznę, a jeśli już je związuje - dba o to, by mieć na głowie toczek lub fascynator.
Fani podejrzewają, że operacja mogła mieć coś wspólnego z guzem mózgu lub wypadkiem. Niestety, nie ma żadnych oficjalnych informacji.