Krzysztof Rutkowski przyznał, że miał za sobą etap pracy w formacjach milicyjnych, w tym w ZOMO. W jednym z wywiadów dla Jastrząb Post opowiadał, jak z jego perspektywy wyglądała tamta rzeczywistość, a także co wyniósł z tych doświadczeń na późniejsze lata.
Krzysztof Rutkowski wraca myślami do lat w ZOMO
O lata spędzone w ZOMO dopytywała go Karolina Motylewska. Ten fragment życiorysu bywa często wykorzystywany przez przeciwników Rutkowskiego. On sam mówił jednak, że wspomina ten okres bez niechęci i przekonywał, iż mechanizmy działania władzy oraz służb porządkowych powtarzają się w różnych czasach.
Rutkowski odniósł się też do skojarzeń, które ZOMO wywołuje u osób pamiętających brutalne działania wobec opozycji antykomunistycznej. Zwracał uwagę, że dziś również pojawiają się oskarżenia o używanie siły przez funkcjonariuszy, a jednocześnie zapewniał, że w jego przypadku nie było mowy o biciu ludzi.
Ja nigdy nikogo nie uderzyłem pałką. Ja się nie wstydzę tego, że byłem w ZOMO. W swojej książce opisuję swój czas tam. Opisuję zwyczaje, styl, potrzeby, słabości. Ja się tego absolutnie nie wstydzę, bo to ukształtowało mój charakter i to, kim jestem dzisiaj – stwierdził.
W dalszej części rozmowy wskazywał, że duże znaczenie miało dla niego wychowanie w domu, w którym ojciec nosił mundur. Rutkowski przedstawiał siebie jako "legalistę" i zaznaczał, że nie zamierza dopisywać sobie opowieści o działalności opozycyjnej czy tworzyć wizerunku bohatera z czasów młodości.