Krystyna Janda na łamach magazynu LGBT Replika, który dostępny jest tylko w prenumeracie, ujawnia, że w jej zawodzie pracuje mnóstwo lesbijek. Chociaż koleżanki z branży nie ukrywają swojej orientacji wśród rodzin i znajomych, nie planują mówić o tym publicznie:
Wielu z nich coming out jest niepotrzebny, obcy. One żyją sobie jak chcą i nie widzą w tym problemu, ale też nie widzą powodu, aby o tym zawiadamiać wszystkich. Ja znam w moim środowisku i lesbijki, i gejów, i nie ukrywają tego. Ogłaszanie takich spraw jest potrzebą bardzo indywidualną. Co nie znaczy, że homofobia nie istnieje. Tyle, że chyba w naszym środowisku nie jest z tolerancją i akceptacją tak źle
Gwiazda przyznaje też, że nie akceptuje homofobii:
Znam kilku homofobów, ale zrywam znajomość, jeśli zbytnio to demonstrują. Uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania, poglądów i wprowadzania osobistych"ograniczeń", ale tylko do momentu, w którym przekracza to jego prywatność
Zgadzacie się z Krystyną Jandą? Czy gwiazdy powinny komentować publicznie swoją orientację seksualną?