Kontrowersje wokół wizyty Meghan Markle. Brytyjczycy KRYTYKUJĄ. "Żałosne"
Wizyta Meghan Markle w Sydney wzbudza wiele emocji. Ceny biletów na wydarzenie, na którym wystąpi księżna Sussex, sięgają prawie 8,5 tys. złotych. To wywołało falę krytyki ze strony brytyjskich mediów. Dziennikarze nie przebierali w słowach.
Po ustąpieniu z ról wyższych rangą członków brytyjskiej rodziny królewskiej w 2020 roku i przeprowadzce do Kalifornii, Meghan Markle skupiła się na niezależnej działalności medialnej, biznesowej oraz charytatywnej. Wraz z księciem Harrym założyła organizację Archewell, obejmującą fundację non-profit oraz działy zajmujące się produkcją treści audio i wideo. Przełożyło się to na wielomilionowe kontrakty z gigantami rynku, takimi jak Netflix, a także na rozwój autorskich podcastów. Teraz była księżna wybiera się do Australii, gdzie będzie gwiazdą ekskluzywnego wydarzenia dla kobiet. To wzbudziło spore poruszenie - głównie w Wielkiej Brytanii.
Joanna Kryńska zdradza kulisy wywiadu z Pierwszą Damą "Pierwsza Dama i osoby, które z nią pracują znali wątki rozmowy"
Meghan Markle i luksusowe wydarzenie w Sydney
Meghan Markle wraca do Australii po raz pierwszy od 2018 roku. Tym razem pojawi się w Sydney jako najważniejsza postać gali dla kobiet. Liczne kontrowersje związane z tą wizytą nie są zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wysokie ceny biletów, które mogą osiągać nawet 1,7 tys. funtów. Podczas wydarzenia w Sydney, zaplanowanego na 17–19 kwietnia, Markle nie tylko odpowie na pytania prowadzących, ale zaoferuje także możliwość... zrobienia sobie z nią zdjęcia. Co więcej, ci, którzy zdecydują się na pakiet VIP, mogą liczyć na miejsce w pierwszym rzędzie podczas uroczystej kolacji.
Zobacz też: TYLKO U NAS: Afera u Beckhamów jak bunt Harry'ego i Meghan? Ekspertka: "Zaczynają się porównania"
Brytyjczycy ostro o działaniach Meghan Markle
Od kiedy Harry i Meghan opuścili rodzinę królewską, nie mają dobrej prasy w Wielkiej Brytanii. Co rusz ich celem pada przede wszystkim wybranka syna króla Karola III. Teraz krytykują Markle za przyjęcie zaproszenia na wydarzenie w Sydney. Dziennikarka, Rebecca English stwierdziła, że organizacja spotkań, na których można zapłacić za zdjęcie z Meghan, przypomina działania Sary Ferguson po rozwodzie z księciem Andrzejem.
To samo robiła Sarah Ferguson, starając się nadal być liczącą się członkinią rodziny królewskiej, mimo że oficjalnie ją opuściła. To żałosne - napisała English.
Komentatorzy porównują tę wizytę do dużych konwentów fanowskich. Richard Eden z działu towarzyskiego "Daily Mail" porównał to wydarzenie do Comic-Conu, a prowadząca jeden z popularnych podcastów, Jo Elvin wyraziła zaskoczenie komercyjnym charakterem spotkania.